MotoNews.pl

Honda CR-V 1.6 i-DTEC vs CR-V 2.2 i-DTEC

czwartek, 16 października 2014

« poprzedni | auto test | następny »
Kategoria | Testy samochodów
Marka, model | ,
31
Auto-Strefa

Rzadko kiedy spotyka się testy porównawcze dwóch wersji tych samych modeli. My jednak łamiemy te stereotypy. Dlatego też macie przed sobą porównanie dwóch Hond CR-V z silnikami diesla.

Do pojedynku stanęły jednostki o pojemności 1,6 i 2,2 l. Oprócz jednostek napędowych oba modele różnią się jeszcze kilkoma szczegółami, ale najpierw skupię się na aspektach wspólnych. A tych, jak się domyślacie, jest jednak sporo więcej – przecież to ten sam model.

Pierwszym z nich jest wygląd samochodu. Honda CR-V to według mnie typowy SUV, lecz wielu powie, że to crossover. Wybierzcie, co wolicie, ale 4570 mm długości i prawie 1,7 metra wysokości mówią same za siebie. Jak te wymiary pokryto blachą? No cóż – Honda CR-V jest nieco „napompowana”, a bagażnik kojarzy się z odwłokiem owadów. Najciekawiej wyglądają spore reflektory, które mają niezbyt standardowe kształty, co podkreśla azjatyckie korzenie auta. Nawet jeśli dodamy do tego trochę chromowanych elementów, ten miejski SUV wtopi się w tłum na ulicach i niestety niczym się nie będzie się wyróżniać.

Kolejną kwestią wspólną jest wnętrze auta. Tutaj mamy niecodzienne połączenie nowoczesnej technologii i archaicznych, azjatyckich rozwiązań z lat 80. lub 90. XX wieku. Jak można w XXI w. wciąż używać tych samych przycisków? Zajrzyjcie do Hondy! W kabinie najdzie się jednak kilka detali, które oprócz bezbłędnej ergonomii zaskakują designem i pomysłowością. Mam na myśli przycisk „eko” lub poduszkę chroniącą kolano przed zderzeniem z konsolą centralną.

Pozytywnym aspektem kabiny Hondy CR-V jest przestrzeń. Mimo, że wnętrze jest nudne, to zmieścimy w nim pięciu pasażerów, nawet rosłych, a także ich bagaże. 589 litrów to spora pojemność, którą można wykorzystać na wiele sposobów. Nie polecamy przewozić SUVem węgla, ale worki z ziemniakami układać można śmiało.

Przejdźmy jednak do różnic. Oczywiście kolorem karoserii się nie zajmujemy… Jednostka 1,6 l to nowy turbodiesel o mocy 120 KM i maksymalnym momencie obrotowym na poziomie 300 Nm. Gwarantuje to sprint do setki w 11,2 sekundy oraz prędkość maksymalną równą 182 km/h. Ponadto mniejszy silnik pobiera mniej paliwa – średnio jest to 6,5 litra oleju napędowego na 100 kilometrów, aczkolwiek w trasie ilość ta może zmniejszyć się aż do 5 litrów.

Niestety producent zastosował inne ograniczenia w mniejszym dieslu. Do tego silnika nie możemy dokupić napędu 4×4, ani automatycznej skrzyni biegów. Dla mnie to nie problem, ale znajdą się fani takich rozwiązań i co wtedy? Drugą negatywną opcją, której nie rozumiem, jest najwyższa wersja wyposażenia Executive (automatycznie otwierany bagażnik, system bezkluczykowy oraz panoramiczny dach), która jest dostępna tylko z mocniejszym dieslem. Dla wersji z jednostką 1,6 l najbardziej luksusowa wersja to Lifestyle, którą producent umieścił poziom niżej.

Czas na drugiego diesla. Silnik o pojemności 2,2 litra ma o 30 KM więcej mocy (150 KM) oraz 50 Nm więcej momentu obrotowego (w sumie 350 Nm). Różnica odczuwalna jest jedynie w cięższym terenie lub podczas wypraw górskimi drogami. Auto przyspiesza już od niskich obrotów równie dobrze, co mniejszy motor. Mocniejszy silnik to również lepsze osiągi: 0-100 km/h = 9,7 s ; prędkość maksymalna = 190 km/h. Odbija się to jednak na spalaniu, które wynosi średnio około 7,5 litra na 100 km.

Różnice między samochodami widać również w konstrukcji. Auto z silnikiem 1,6 l waży o 115 kg mniej, aczkolwiek tego „odchudzenia” w ogóle nie czuć. Napęd 4×4 (elektronicznie dołączany) przydaje się jedynie w sytuacjach awaryjnych. Oba modele zostały miękko zawieszone z nastawieniem na komfort, a zbyt mocno elektronicznie wspomagany układ kierowniczy irytował w obu przypadkach.

Najbardziej oczywistą różnicą jest jednak cena. W Polsce rozbieżność cenowa między Hondą 1,6 a 2,2 jest znacząca ze względu na stawki akcyzowe. Ponad 2-litrowe jednostki napędowe wymagają dopłaty 18,6%. To o 15% więcej niż w przypadku mniejszych silników. Porównanie wersji bazowych z naszego przykładu daje różnicę o ponad 20 tysięcy zł – (111 400 zł kontra 132 100 zł). Porównywanie metek aut testowych nie ma akurat sensu, ponieważ są to topowe egzemplarze z wieloma dodatkami.

Podsumowując, Honda CR-V to samochód dla wielu użytkowników oraz całej rodziny. Będzie się w nim dobrze czuł zarówno ojciec, jak i mama, a nawet dorastający syn zbierający swoje pierwsze motoryzacyjne doświadczenia. Czy warto dopłacać za większy silnik? Ze względu na samą jednostkę napędową – nie, jednakże strategia marketingowa producenta blokuje wiele opcji przy wersji z mniejszym silnikiem, a to zapewne zmusi klientów do kupna droższego wariantu.

Autor: Konrad Stopa, źródło: auto-strefa.pl

Dodaj komentarz