forum klubowedołącz do klubulista klubowiczówauta klubowiczowclub assistance
  

Dowcip - dajcie następne :-)

  
 Sortuj posty wg daty: 
rosnąco malejąco
 >> wyświetlony od najstarszych postów <<
1 2 3 ... 104 105 106
 
 
»
 Autor 
 2004-08-19 14:14:18

Blondzia kupiła sobie sportowy wózek, jakieś Porshe czy coś. Już na pierwszej przejażdżce zajechała drogę wielkiej ciężarówie. Pisk opon.. dym z pod kół, wziuuu... trzask, prask, pierdut! i naczepa w rowie...

Porszak zdążył szczęśliwie wyhamować, za kółkiem siedzi zblazowana blondzia typu "no co, przecież nic się nie stało". Z kabinki Scanii wygramolił się mocno wkurwiony szofer, wyciągnał z kieszeni kawałek kredy i narysował kółko na asfalcie. Następnie wyciągnął blondzie, postawił w tym kółku i krzyczy:

- Stój tu pokrako i nie ruszaj się stąd!

Blondzia staneła posłusznie, a facet zabrał się za demolkę w porszaku. Wyrwał drzwi, przednie fotele wyciepał do rowu, ogląda się za siebie..., blondzia nic, stoi i się uśmiecha...

- Czekaj no cholero... - pomyślał facet wyciągając majcher. Spruł dokładnie tapicerkę, podziurawił opony, ogląda się za siebie,

blondzia hihoce...

- Zaraz cię jeszcze bardziej rozbawię... - facet poleciał po kanistrer, oblał porszaka i podpalił grata. Wraca do blondzi, a ta wciąż stoi, tylko buźka jej śmieje:

- Hihi.. haha.. hihiii..

- No i co w tym takiego śmiesznego?

- Hihi...a bo jak pan nie patrzył, to ja wyskakiwałam z tego kółka,
hihi!...
2017-08-03 17:39
  
 
 2004-08-19 14:19:25

Ksiadz, rabin i baptystyczny pastor spotykali sie dwa, trzy razy w tygodniu na pogawedki. Pewnego dnia ktorys z nich rzucil haslo, ze gloszenie ludziom Bozego Slowa nie jest wcale takie ciezkie. Prawdziwym wyzwaniem byloby nawrócenie niedzwiedzia. Od slowa do slowa, no i cala trójka postanowila przeprowadzic eksperyment. Kazdy z nich mial pójsc do lasu i spróbowac nawrócic niedzwiedzia.

Tydzien pózniej cala trójka spotkala sie ponownie by zdac relacje pozostalym. Ksiadz z reka na temblaku, bandazami na glowie i opierajac sie na kulach rozpoczal swoja relacje:

"Poszedlem do lasu by znalezc to zwierze. Gdy juz go zobaczylem zaczalem czytac mu katechizm. Bestia nie chciala jednak sluchac i machnela mi lapa prosto w twarz, po czym rzucila sie na mnie. Dlugo nie myslac chwycilem za wode swiecona i... niech beda pochwaleni wszyscy swieci, niedzwiedz stal sie potulny jak baranek. W przyszlym tygodniu biskup ma mu udzielic pierwszej komunii."

Kolejnym byl pastor. Siedzac na wózku inwalidzkim z reka i dwoma nogami w gipsie oraz kroplówka u boku duchowny zaczal swa opowiesc:

"Cóz bracia, jak wiecie, my nie kropimy, lecz zanurzamy! Poszedlem wiec do lasu i spotkalem niedzwiedzia. Wówczas zaczalem mu czytac ze Swietej Ksiegi Slowo Boze. Lecz to zwierze nie chcialo miec ze mna do czynienia.Złapałem go więc i zaczelismy sie tarzac to w jedna strone, to w druga, przez jedno wzgórze i drugie, az dotarlismy do potoku. Wtedy go zlapalem, zanurzylem i ochrzcilem jego wlochata dusze. Stal sie łagodny jak baranek i reszte tygodnia spedzilismy w zborze, majac uczte duchowa na gruncie Slowa Bozego."

Gdy pastor skonczyl, spojrzal wraz z ksiedzem w dól na rabina, który lezal na lózku szpitalnym, caly zabandazowany. Z nogą na wyciagu i bedac podlaczonym do specjalistycznej aparatury monitorujacej, rabin spojrzal w góre na swoich kompanów i rzekl:

"Zanurzenie niedzwiedzia to jeszcze nic! Spróbujcie go obrzezac."
2017-08-03 17:39
  
 
 2004-08-19 14:24:18

No i coś specjalnie dla naszego DeeJay'a
1. Większość utworów bluesowych zaczyna się od słów: "Woke up this morning..." (Obudziłem się dziś rano...)

2. "Poznałem fajną dziewczynę" - to zły początek dla kawałka bluesowego, chyba, że wetkniesz coś paskudnego w następnej linijce, np: "Poznałem fajną dziewczynę, z najbrzydszą twarzą w mieście".

3. Blues jest prosty. Gdy masz już pierwszy wers najlepiej go powtórz.
Wtedy piosenka sama się zrymuje i otrzymasz coś w tym stylu:
"Poznałem fajną dziewczynę, z najbrzydszą twarzą w mieście.
O, tak, poznałem fajną dziewczynę, z najbrzydszą twarzą w mieście.
Miała zęby jak królica, kilogramów chyba ze 200".

4. Blues nie jest o wyborze. Utknąłeś w rowie to utknąłeś w rowie - i nie ma drogi wyjścia.

5. Samochody bluesmenów: Chevy, Ford, Cadillac i uszkodzone ciężarówki.
Bluesmeni nie podróżują Volvo, BMW czy sportowymi samochodami. Najczęściej bluesman podróżuje autobusami albo pociągami jadącymi na południe. Bluesman NIGDY nie podróżuje pociągiem jadącym na północ.
Odrzutowce czy łodzie motorowe nawet nie wchodzą w rachubę.
Wędrówka stanowi ważną część bluesowego stylu życia. Jak również wstawki o śmierci.

6. Nastolatki nie mogą śpiewać bluesa. Nie pasują wtedy wstawki o śmierci, są za młodzi by umrzeć. Dorośli śpiewają bluesa. W bluesie, "dorosłość" znaczy być wystarczająco starym, by dostać krzesło elektryczne, jeśli zastrzelisz człowieka w Memphis.

7. Bluesa można śpiewać w Nowym Jorku.
Hawaje czy jakiekolwiek miejsce w Kanadzie odpadają.
Chicago, St. Louis i Kansas City to nadal najlepsze miejsca na bluesa.
Nie możesz śpiewać bluesa tam, gdzie nie pada.

8. Facet w średnim wieku z łysiną czy zakolami nie może być bluesmanem - kobieta z łysiną może.
To, że złamałeś nogę podczas jazdy na nartach nie nadaje się na temat piosenki bluesowej. Złamanie nogi na skutek ataku aligatora pasuje jak najbardziej.

9. Bluesa nie zaśpiewasz w biurze albo w centrum handlowym.
Oświetlenie jest niewłaściwe. Wyjdź na zewnątrz i usiądź na parkingu albo przy wysypisku śmieci.

10. Kojarzą się z bluesem:
a. autostrada
b. więzienie
c. puste łóżko
d. dno butelki whisky

Nic wspólnego z bluesem nie mają:
a. Christian Dior
b. otwarcie galerii
c. szkolna liga baseballa
d. pole golfowe

11. Nikt nie uwierzy, że jesteś bluesmanem jeśli nosisz garnitur, no chyba że jest dość stary i spałeś w nim przez ostatnich 6 miesięcy.

12. Czy możesz śpiewać bluesa?
Tak, jeśli:
a. jesteś starszy niż twój brud
b. jesteś ślepy
c. zastrzeliłeś człowieka w Memphis
d. żyjesz z dnia na dzień

Nie, jeśli:
a. masz wszystkie zęby
b. byłeś ślepy ale teraz już widzisz
c. człowiek z Memphis przeżył
d. wykupiłeś fundusz powierniczy

13. Blues nie jest kwestią koloru skóry. To sprawa pecha. Brzydcy biali ludzie doskonale odnaleźli się w bluesie.

14. Jesteś spragniony i prosisz o wodę - to jest blues. Inne akceptowane napoje: tanie wino, whisky albo burbon, mętna woda i paskudna czarna kawa.

Absolutnie nie pasują:
a. Perrier
b. Chardonnay
c. Snapple
d. Slim Fast

15. Gdy śmierć zdarza się w tanim motelu albo od strzału z dubeltówki, to jest to smierć bluesowa. Odpowiedni jest też cios nożem w plecy od zazdrosnego kochanka, śmierć na krześle elektrycznym, zapicie się na śmierć. Natomiast gdy umrzesz podczas meczu albo w czasie odsysania tkanki tłuszczowej, to nie jest śmierć bluesowa.

16. Bluesowe pseudonimy dla kobiet:
a. Sadie
b. Big Mama
c. Bessie
d. Fat River Dumpling

17. Bluesowe pseudonimy dla mężczyzn:
a. Joe
b. Willie
c. Little Willie
d. Big Willie
e. Whiskey River Rod

18. Osoby o imionach: Michelle, Amber, Debbie i Heather nie mogą śpiewać bluesa, bez względu na to, jak wielu ludzi zastrzeliły w Memphis.

19. Poradnik, jak utworzyć fajny bluesowy pseudonim:
a. nazwa fizycznej słabości (Blind, Cripple, Lame, itp.)
b. plus nazwa owoca (Lemon, Lime, Kiwi, etc.)
c. plus nazwisko prezydenta (Jefferson, Johnson, Fillmore,
itp.)

Na przykład : Blind Lime Jefferson, Pegleg Lemon Johnson or Cripple Kiwi Fillmore, etc. (no, może Kiwi niespecjalnie pasuje...)

20. Nieważne, jak bardzo tragiczne było twoje życie: jeśli posiadasz przynajmniej jeden komputer, nie możesz śpiewać bluesa.
2017-08-03 17:39
  
 
 2004-08-19 14:29:04

refleksja o UE
Przy zielonym stoliku siedzą trzej pokerzyści: Niemiec, Francuz i Włoch. Grają już od dawna, przegrywali, wygrywali, w końcu sytuacja się zrównoważyła i ani rusz do przodu. Nuda, nic się nie da wygrać w tym składzie.

- A może by tak kogo zaprosić do gry?- zagadnął Niemiec
- Można by ,ale kogo ?-ma wątpliwości Włoch
- A może Polaka ?Szwenda się po opłotkach, tu zajrzy, tam zajrzy, czasem zapuka i prosi o kawałek ciasta.........,może zagra- proponuje Francuz Polak!!! Zagrasz w pokera?
- Mógłbym zagrać,ale szmalu nie mam.Gdybyście dali jaki kredyt,to......
- A jakie dajesz gwarancje?
- Majątku to ja już dawno nie mam dzięki Waszej pomocy,ale zostało mi jeszcze kawał rynku zbytu. To nawet dosyć duży kawał z prawie 40mln ludem. Jakbyście dali pod zastaw z 1000euro to bym zagrał.
- Czyś Ty Polak zgłupiał?1000euro?Masz 200 i jak chcesz to siadaj.
- No dobra.
- A reguły pokera znasz?Wiesz co to kareta, strit, trójka etc..?
- Wiem.Przez 50lat grałem z Ruskim,ale szachrował swołocz,nawet się z tym nie krył,a jak chciałem zmienić talię kart na nową , to mi manewry wojskowe przed płotem urządził
- I co?
- Pieprznąłem starymi kartami i nie gram.
- No dobra.U nas też co chwila nie rozdaje się nowymi taliami.No,jak reguły znasz,to gramy z potrójnym przebiciem,czy bez ograniczeń?
- Z 200euro przebijecie mnie w pierwszym rozdaniu!!Potrójne to i tak za duzo,no ale niech...
- Nie będzie tu wielu emocji,ale jak chcesz niech Ci będzie-zgadza się Francuz. Warunki uzgodnione? Gramy.
- No to w imię boże-przeżegnał się Polak.
- Te, Polak,ty nam tu z taką preambułą nie wyskakuj,bo my nie gramy w zachrystii,tylko w salonie ochotniczej straży pożarnej- zacietrzewił się Francuz. No szkop,rozdawaj!

Niemiec karty rozdał , ręce graczy siegaja po nie,ale jeszcze przed wzięciem ich do rąk Włoch zakrzyknął:
- Stop panowie! Wprawdzie potrójne przebicie jest sprawiedliwe dla wszystkich,ale gdybym na przykład dostał pokera,to g...... wygram i karte zmarnuję. Proponuję przebicie nieograniczone. Co Wy na to?
- W zasadzie Włoch ma rację- stwierdzają Niemiec i Francuz.
- Co Wy Panowie? Dopiero co uzgodniliśmy warunki,karty na stole rozdane i teraz zmiana reguł? A skąd wiecie,że to nie ja dostanę pokera?
- Nawet gdybyś dostał, to i tak wiele nie wygrasz.
- Ale jak mi się uda dostać parę razy po kolei,to co co nieco tego będzie i wtedy przed kolejnym rozdaniem możemy pogadać o zmianie reguł.
- Te Polak,nie bądź taki cwaniak! Wiadomo,że jak Ci będzie dobrze szło wg tych reguł,to nigdy nie zgodzisz się na ich zmianę!!!-rezolutnie odezwał się Niemiec.
- Słuchajcie WY!! Czy Wy macie zamiar grać w pokera wg pokerowych zasad,czy też w bambuko? No, powiedzcie w co gracie?
- MY ZAWSZE GRAMY W TO , W CO WYGRYWAMY- zarechotali panowie Niemiec,Francuz i Włoch.
Polak zgarnął *swoje" 200euro i poszedł.Na parę piw z kumplami wystarczy.Dawno piwa nie pił. Lepsze to niż przegrac te 200euro.
- Polak! Wracaj natychmiast! Żartowaliśmy tylko. Chodź, pogadamy.
Serdeczny palec Polaka triumfalnie uniesiony w górę był odpowiedzią całkowicie zrozumiałą.
-wiesz co Francuz,on się chyba czegoś nauczył grając te 50 lat z Ruskim.Jakiś taki podejrzliwy się zrobił, wierzy w uczciwe reguły,żąda ich przestrzegania i takie tam bzdety.Nawet liczył na wygraną!!!Właściwie wariat,ale chyba niegłupi.- refleksją
podzielił się Włoch.
Niemiec, leć za nim i powiedz Mu,że rezygnujemy z pokera i zagramy w brydża-zakrzyknął Francuz
- Ty baranie, to nie wiesz,że Polaki w brydża mocniejsze są od nas? Tam trzeba myśleć, mruganie i sztuczne przebitki można o kant rozbić!!!!!-
Włoch wykazał się wiedzą sportową
-no to co robimy? Nuda,nuda,nuda..............
2017-08-03 17:39
  
 
 2004-08-19 14:30:13

no i coś o grawitacji :
Skladniki:

1. Maslo
2. Kromka chleba
3. Kot

Przepis:

1. Kromke chleba smarujemy gruba warstwa masla
2. Mocujemy posmarowana kromke do grzbietu kota (wazne aby maslem do gory)
3. Wyrzucamy kota przez okno.

Wiedzac, ze kot spada zawsze na cztery lapy, a kromka spada zawsze maslem do dolu... mamy gotowy naped antygrawitacyjny.
2017-08-03 17:39
  
 
 2004-08-19 14:33:00

No i tym optymistycznym akcentem zakończę czwartkową głupawkę
Dzień 1. Dzisiaj świętowaliśmy 25 rocznicę naszego ślubu.. W sumie świętowania to tam za dużo nie było. Kiedy nadszedł czas, by powtórzyć naszą noc poślubną, Zdzisław zamknął się w łazience i płakał.

Dzień 2. Dziś wyznał mi swój największy sekret. Powiedział, że jest impotentem i że chce, abym dowiedziała się o tym pierwsza. Też mi odkrycie! Czy on naprawdę myślał, że tego nie zauważyłam?

Dzień 3. To małżeństwo przeżywa poważne kłopoty. Przecież kobieta też ma swoje potrzeby !!!

Dzień 4. Zdarzył się cud! Jest coś, co nam pomoże! Viagra! Powiedziałam mu, że jeśli zażyje Viagrę, wszystko będzie tak, jak w naszą noc poślubną. Myślę, że zadziała. Zamieniłam mu Prozac na Viagrę, spodziewając się podnieść nie tylko jego nastrój.

Dzień 5. Błogość! Absolutna błogość!

Dzień 6. Czyż życie nie jest cudowne? Trochę trudno mi pisać, gdy ciągle to robimy. )

Dzień 7. Wszystko mu sie kojarzy z jednym! Na przykład wczoraj w mięsnym sklepowa mówiła coś na temat grubej kiełbasy, a Zdzisław wziął to do siebie. Muszę przyznać, że to jest bardzo zabawne - wydaje mi się, że nigdy przedtem nie byłam tak szczęśliwa.

Dzień 8. Sądzę, że wziął zbyt dużo przez weekend. Zamiast skosić trawnik, eksperymentował z "nowym przyjacielem" jako wykrywaczem kłamstw. Jestem już trochę bolała.

Dzień 9. Nie miałam kiedy napisać. Mógłby mnie dopaść.

Dzień 10. Dobra, przyznaję się. Ukrywam się. Najgorsze jest to, że popija Viagrę whisky! Co mam robić? Czuję się kompletnie załamana...

Dzień 11. Żyję z czymś w rodzaju skrzyżowania Murzyna z wiertarką udarową. Obudziłam się dzisiaj rano dosłownie przyklejona do łóżka.. Nawet pachy mnie bolały. On jest kompletną świnią.

Dzień 12. Żałuję, że nie jest homoseksualistą. Nie robię makijażu, przestałam czyścić zęby, ba, nawet już się w ogole nie myję. To na nic. Nadal przychodzi! Nawet ziewanie stało się niebezpieczne...

Dzień 13. Zawsze gdy zamykam oczy, Zdzisław podstępnie atakuje! To jak pójście do łóżka z pędzącym pociskiem. Ledwie chodzę... Jeśli znów wyskoczy z tym swoim "Oops, przepraszam", chyba zabiję drania.

Dzień 14. Zrobiłam już chyba wszystko, by przystopował. Nic nie skutkuje. Nawet zaczęłam ubierać się jak zakonnica, ale wydaje mi się, że jest jakby jeszcze bardziej napalony. Pomocy!

Dzień 15. Myślę, że będę musiała go zabić. Zaczynam trzymać się wszystkiego, na czym usiądę. Koty i psy omijają go z daleka, a nasi przyjaciele w ogóle już nas nie odwiedzają. Ubiegłej nocy powiedziałam mu "pieprz się". I zrobił to.

Dzień 16. Drań zaczął narzekać na bóle głowy. Mam nadzieję, że duża rzecz" wreszcie eksploduje. Zasugerowałam mu odstawienie Viagry i zażywanie Prozac'u.

Dzień 17. Podmieniłam pigułki ale nie zauważyłam specjalnej różnicy... O matko!!! Znów tu idzie!!!!!!!!!!!

Dzień 18. Wrócił na Prozac. Kawał lenia, przez cały dzień siedzi przed telewizorem z pilotem w ręce i oczekuje, bym mu gotowała, sprzątała, podawała piwo, prasowała koszule... Błogość. Absolutna błogość!!!
2017-08-03 17:39
  
 
 2004-08-19 21:30:27

Spotykają się dwie blondynki i rozmawiają na temat urządzeń jakie nabyły do robienia minetki:
Pierwsza opowiedziała co tam ma i stoi zadowolona a druga na to :
- kupiłam właśnie nowy nabytek
-a co to jest?
-skunks.
na to pierwsza pyta:
-skarbie a co ze smrodem
a ta jej na to:
-przez pierwsze dwa tygodnie rzygał a teraz to już się przyzwyczaił!!!
2006-06-20 19:56
  
 
 2004-08-19 22:26:11

Rodzice są jak nietoperze - niedowidzą, niedosłyszą, a wszystkiego się czepiają!


Co powstaje z połączenia blondynki z cementem?
Pustak!


2015-11-03 19:18
  
 
 2004-08-19 22:36:09

Dzieci dostały w szkole zadanie: "Napisz opowiadanie z czterema wątkami:
-miłosnym
-religijnym
-historycznym
-sensacyjnym"
Jasio napisał:
"O mój Boże (wątek religijny) - szepnęła hrabina (wątek historyczny) - jestem w ciąży (wątek miłosny). Tylko nie wiem z kim! (wątek sensacyjny)".
2015-11-03 19:18
  
 
 2004-08-20 14:43:52

Z ostatniej chwili:

Wczoraj, późnym popołudniem wydarzyła się jedna
z najbardziej przytłaczających tragedii "polskiego
środowiska rolniczego".....

Spłonęła biblioteka Leppera...

OBIE książki...


......A jednej nawet jeszcze nie skończył kolorować
2018-04-25 11:35
  
 
 2004-08-20 14:50:27

Cytat:
2004-08-19 22:26:11, Darek54495 pisze:
Co powstaje z połączenia blondynki z cementem?
Pustak!



Dobre
 
 
 
 2004-08-20 14:53:50

Co ma wspólnego blondynka i dwururka ?

Jedno i drugie łamie się w pół i ładuje od tyłu
 
 
 
 2004-08-20 17:08:46

http://www.bottlejockey.com/flash/madeapoop.cfm
 
 
 
 2004-08-20 20:15:21

Dwaj policjnci walnęli radiowozem w drzewo. Samochód rozbili w drobny mak, ale im nic sie nie stało. Otumanieni wychodzą z wraku. Jeden z nich mówi:
-Wiesz co, Stasiek? Tak szybko na miejscu wypadku to jeszcze nigdy nie byliśmy!

pozdrowienia Angela
2015-11-03 19:18
  
 
 2004-08-23 21:40:17

Szczyt szczytów? Ściągnąć majtki z internetu
2006-04-05 09:42
  
 
 2004-08-24 10:01:49

2018-04-25 11:35
  
 
 2004-08-31 20:51:21

Często zdarza się nam mieć zły dzień. I bardzo chcemy się na kimś wyżyć.
Tak, to się naprawdę zdarza. Ale moim zdaniem zbyt często wyżywamy się
na bliskich i znajowych, podczas gdy o wiele lepiej jest wyładować
stress na kimś zupełnie obcym.

Postąpiłem tak pewnego dnia. Przypomniałem sobie w biurze o zaległym
telefonie, jaki miałem wykonać. Odnalazłem numer w notesie i wystukałem
go na klawiaturze telefonu. Usłyszałem, jak jakiś facet po drugiej
stronie mówi "halo!", więc zapytałem grzecznie, czy mogę rozmawiać z
Anią Jurkowską. Facet bez słowa rzucił słuchawką. Byłem kompletnie
zaskoczony. Jak można być tak źle wychowanym! Sprawdziłem jeszcze raz
numer do Ani i wykręciłem go (okazało się, że przekręciłem dwie ostatnie
cyfry). A po zakończeniu rozmowy postanowiłem znowu zadzwonić pod
poprzedni "zły" numer i kiedy tylko tamten facet podniósł słuchawkę
rzuciłem krótkim "ty chuju!", po czym rozłączyłem się.

Zapisałem sobie jego numer na zółtej karteczce i przykleiłem na
monitorze. Raz na kilka tygodni, kiedy coś wyjątkowo źle mi wychodziło,
kiedy płaciłem zaległe rachunki, dostałem mandat za parkowanie albo z
innego powodu miałem zły dzień, dzwoniłem do typa i kiedy tylko się
zgłosił, serwowałam mu głośne "ty chuju!". Od razu robiło mi się lepiej...

Po pewnym czasie telekomunikacja wprowadziła program identyfikacji
numeru dzwoniącego, przez co mój nowy sposób na chandrę i stres okazał
się poważnie zagrożony. Zadzwoniłem więc do typa, przedstawiając się
jako pracownik telekomunikacji i zapytałem: "przepraszam, czy słyszał
pan może o naszej nowej ofercie w zakresie identyfikacji numeru
dzwoniącego?". "Nie!" - uciął i rzucił słuchawkę. Zadzwoniłem do niego
ponownie: "nie słyszałeś o tym programie dlatego, że jesteś zwyczajnym
chujem!".

Kilka dni później, kiedy na parkingu przed supermarketem próbowałem
zająć ostatnie wolne miejsce, jakiś dresiarz w BMW bezczelnie zajechał i
drogę i wepchał się na moje miejsce. Wkurzyłem się nielicho. Na beemce
była kartka "na sprzedaż" i numer telefonu. Zanotowałem go skrupulatnie.
Wieczorem zadzwoniłem.
- "Halo, czy to pan ma beemkę do sprzedania?"
- "Tak."
- "A gdzie można ją obejrzeć?"
- "Stoi na podwórzu domu przy Leśnej 23."
- "A kiedy pana można złapać w domu?"
- "No tak od 17.00 już raczej jestem."

Zapisałem numer dresiarza na żóltej karteczce, tuż poniżej numeru
faceta, do którego miałem zwyczaj poprzednio dzwonić. Teraz miałem dwóch
dupków, na których mogłem się wyżyć. Ale po kilku dniach wydzwaniania do
nich poczułem, że nie było to już takie podniecające, jak na początku...
Wpadłem na zupełnie inny pomysł... Zadzwoniłem do tego pierwszego faceta.
- Halo! - rzucił jak zwykle.
- Ty chuju! - krzyknąłem, ale tym razem nie odłożyłem słuchawki. -
Jesteś tam jeszcze?
- Jestem! - krzyknął. - Jestem, pieprzony palancie! Nie wiem, kim
jesteś, ale chciałbym cię dostać w swoje ręce! Gnoju pierdolony!
Powiedz, gdzie mieszkasz, to zaraz pojadę i ci rozjebię ten oblany ryj!
- Tak? No to mieszkam przy Leśnej 23... Poznasz po czarnej beemie
zaparkowanej w podwórzu! Czekam na ciebie, ciemny baranie z lasu!

Facet rzucił słuchawką a ja natychmiast wykręciłem numer dresiarza.
- Halo, to ty, pedale? Dzwonię do ciebie, bo mam ochotę w końcu ci
przypierdolić! Jak masz jaj to wyjdź przed dom, zaraz u ciebie, kurwino,
będe!

W chwilę potem zadzwoniłem na policję, informując o bójce w okolicach
Leśnej 23, oraz do telewizji regionalnej, wspominając coś o porachunkach
gangsterów. Na koniec podjechałem samochodem w okolice Leśnej i
patrzyłem z dala na dwóch dupków, bijących się w światłach dwóch
radiowozów i reflektorów ekipy telewizyjnej...

Mówię wam - prawdziwa rozkosz!!!
2018-02-19 20:20
  
 
 2004-09-01 08:30:19

Autentyczny zapis rozmowy przeprowadzonej przez lotniskowiec klasy Nimitz z niezidentyfikowanym obiektem na radarze:
- Widzimy was na radarze płyniecie wprost na nas zmieńcie kurs.
- My rownież was widzimy zmieńcie kurs.
- Powtarzam zmieńcie kurs, płyniecie na nas.
- To wy zmieńcie kurs.
- Zmieńcie kurs, jesteśmy 50 tysięcznikiem. Lotniskowiec klasy Nimitz.
- To wy zmieńcie. Kanadyjska latarnia morska.
2018-04-25 11:35
  
 
 2004-09-01 08:47:52

James Bond wchodzi do knajpy i siada za barem. Spostrzega panienkę, która obserwuje go od momentu, gdy wszedł. Panienka przysuwa się do Bonda i mówi:
- Och, jaki ładny zegarek, czy posiada dużo funkcji?
James Bond odpowiada:
- Oczywiście. Dzięki temu zegarkowi widzę wszystko, czego nie jestem w stanie zobaczyć "gołym" okiem, na przykład widzę, że Pani w tej chwili nie ma na sobie majtek.
Dziewczyna ripostuje:
- Pana zegarek źle działa... mam na sobie majtki!
Bond patrzy na swój zegarek, stuka go kilkakrotnie i odpowiada:
- Och, przepraszam... spieszy się o godzinę!
2018-04-25 11:35
  
 
 2004-09-01 13:15:29

Kiedy maluch osiąga największą prędkość ?
- podczas holowania!
2017-08-03 17:39