To i ja napiszę... u nas było różnie z każdym ze spotkań, ale jakoś nie udało się w nic trafić...
Na wstepie szkoda Eryka. Jego opis był szczerością od serca...
XXI - tuż po naszym ślubie wiedzieliśmy że będziemy zawaleni innymi sprawami, pojechalismy też wtedy w podróż poślubną...
XXII - na wiosne już było teoretycznie z czasem ok, ale z kasą było słabiej. Całość o wyjeździe przeważyła pora kiedy miał być wyjazd - początek kwietnia... tamte okolice oglądać byśmy woleli nieco później, jak jest ładniej i cieplej - jak kiedyś
KOLEJNE "COŚ" - co było zatytułowane spotkaniem noworocznym, a nie zlotem to nie uważam za zlot, więc szkoda coś tu pisać... swoją drogą przyszłościowo w śniegu przepieprzać się przez pół Polski nie będzie się nam chciało po doświadczeniach z przed 2 lat. Ja przejadę ale tyle zjebów jest na drogach, że mi się nie chce z ich powodu stać w kilometrowych śnieżnych korkach.
XXIV - kasa była, czas był, pora roku była dla nas dobra czyli ciepło i ładnie

Na minus odległość która byłaby w normalnych warunkach akceptowalna jak przeszłości, ale w nowych okolicznościach już nie. Dziecko nam się urodziło we wrześniu i nie jest to okaz spokoju. Nigdy też z nim nie byliśmy w dłuższej podróży niz 40 kilometrów, a nagle jechać 600 w jedną stronę autem bez sprawnej klimatyzacji, na koniec Polski żeby przez 2 noce tam siedzieć to miało dla nas wątpliwy sens i dlatego zrezygnowaliśmy (choć do końca się zastanawialiśmy). Jak dziecko podrośnie to czemu nie, ale 7 miesięczne, nawet nie siadające jeszcze to troche wg nas za małe było.
-----------------
Nasza łamaga przeszła face lifting, czyli dostała vauxhallowe alufelgi i jedne drzwi bez rdzy!