Cholerny nie fart.
Jechałem na uczelnię, a że wyjechałem z domu z dużym zapasem czasowym, to stwierdziłem że po drodze wpadne sobie do sklepu.
Zgasiłem silnik, założyłem blokadę biegów...
Trzymając pęk kluczy w garści, trzasnołem drzwiami - jakoś niefortunnie to zrobiłem gdyż podczas tej czynności usłyszałem dziwny metaliczny dźwięk - okazało się że złamał mi się dokładnie w połowie kluczyk od blokady...
No cóż - trzeba było zostawić fure pod sklepem, jechać do domu autobusem i przywieźć sobie z domu klucze zapasowe...

