Witam,
wracałem dzisiaj z Lublina do domu i nagle temp.skoczyła na max.Zatrzymałem sie otworzyłem maske-gdzieś pod spodem słychać było syk i kapała woda.Zadzwoniłem po ojca ale podczas holu pękła linka-naszczescie miałem niedaleko i 10 km przejechałem zatrzymując sie co jakiś czas zeby opadł temp. z tego co zauwazyłem nie działa wentylator.co mogło sie stac-dobrze ze stało sie to teraz bo dzisiaj miałem jechać jeszcze do zamościa jakies 90 km od domu a za 2 tygodnie do Zakopca.ale byłby lipa.czy ktoś wie co mogło sie stac???pojade poszukac jakiegoś mechanika -ciekawe czy jakiegoś znajde o tej porze :-

Temp. oczywiście momentalnie skoczyła na maxa - dobrze że to było ze 2 km od domu to piechotą poszłam do domu i auto trzeba było holować.

około 300km i co jakiś czas musiałem przelewac wodę ze zbiorniczka do ukladu bo w układzie nic nie było
i tak juz piszczala do konca (bo po roku sie rozleciala) - ogolnie awarie ukladu chlodzenia to jedne z najbardziej wkurzajacych - wszystko dziala ale jechac sie nie da... no ale moze miales szczescie i wszystko bedzie OK