No to ja też coś opowiem. Miałem kiedyś Fiata 126EL, (bardzo go sobie chwalę, to był świetny egzemplarz - na szczęście poszedł w dobre ręce

) i w tych właśnie modelach - po '94 - gniazda zaworowe to były takie tuleje-pierścienie z jakiegoś czarniawego niby utwardzonego stopu (były jeszcze inne zmiany związane z komorami spalania, uszczelniaczami zaworowymi itp) i były one wprasowane w głowicę. Miało to niby nigdy nie wypaść, ale ja miałem to szczęście (zaraz po kupnie, jeszcze nie przerejestrowałem). Planowałem wtedy wymienić cały silnik na wcześniejszy typ - bez elektronicznego zapłonu i tych cholernych głowic, bo do malucha takie głowice nie występują wogóle na rynku wtórnym, bo się nie psują!!! koszt nowej to piąta część wartości takiego autka, drożej niż używany silnik starego typu, więc miałem o czym myśleć przed zaśnięciem.
Kupiłem tylko dwie głowice starego typu(ale z płaską komorą spalania jak w EL), druga po splanowaniu, nagwintowaniu otworów na świece i dotarciu zaworów w końcu obudziła moje autko.
Inny przykład to E34 z m20b20 '88 którą miałem kupić 2 lata temu - miała pękniętą głowicę, nie wziąłem jej, a chłopcy z komisu
zakręcili drugą głowicę i sprzedali, teraz widuję ją czasem na mieście -miała piękne szprychowane felgi ATS - a mogła być moja.
Po co ja piszę takie pierdoły? Maluch to nie BMW, ale gdyby mi pękła głowica to zapodałbym drugą albo jak już m20b25.
Aha, według teorii jednego z redaktorów kwartalnika Auto Po Gwarancji istnieją kierowcy tzw w czepku urodzeni, którzy będą zadowoleni z każdego, nawet najgorszego auta, i może ja się do nich zaliczam, ale życzę tego wszystkim.
Może najprostszym sposobem będzie kupić głowicę, przykręcić i zobaczyć co się stanie? To trochę jak randka w ciemno, i wybór też należy do ciebie
Pozdrawiam