Nawet nie wiem co sie stalo. Rano pojechalem do szkoly i bylo wsio git. Autko normalnie chodzilo i wogole. Po zajeciach odpalilem tylko ze zdziwilo mnie to ze auto troszke nierowno chodzilo a obroty skakaly sobie 1-1.2 tys. Pomyslalem, spoko moze cos nie tak podjade w poniedzialek do mechanika jakiegos. Przyjechalem do domu i po drodze nie zauwarzylem zadnych nieprawidlowosci opruct tych obrotow silnika. Postawilem autko pod domkiem. Dochodzi 18 i mam jechac do mlodej. Wsiadam i krece i krece i krece i nic
ale wreszcie zalapal i chodzi. Dojechalem do nowego dworu, zaparkowalem i wylaczylem go. Ale mysle ze jeszcze sprawdze i @$%^& jasny by go szczelil. Juz nie odpalil
Kolega mnie scholowal spowrotem na kamienskiego. Po drodze probowalem nawet odpalic na biegu ale tez nic
Zachowanie jest takie jak by sie dusil albo cos. Kreci rozrusznik, silnik probuje zapalic ale nie moze. Nieraz cos burknie ale nic z tego.
Dzwonilem do znajomych od suzuk ale oni sa na ogolnopolskim zlocie suzuki i wszyscy nadrinkowani
i jedyna madra odp dostalem "rafal samochod ci sie @#$%^"
hehe
W poniedzialem na warsztat na rakowa albo nie wiem gdzie
No chyba ze macie inne pomysly?? ?? ??

reszta to pikus

i jak on to powiedzial po zanizeniu i upusciku. A dopiero sie wqrzylem jak po zapytaniu go czemu tak drogo uslyszalem odp:
skad oni czerpia taka wiedze? z magazynow tuningowych? od kiedy nagar przewodzi?
a swiece czyscilo sie od zawsze(ale nie z powodu upywnosci a wrecz przeciwnie!!) i na jakis czas pomagalo