Panowie niebiescy zabrali mi dziś dowód za łyse opony z tyłu. Pojechałem więc je wymienić i od razu na przegląd ale tam mi diagnosta powiedział, że nie mam ogumienia odpowiadającego fabrycznej homologacji (mam 185/55/13) i że mi przeglądu nie zrobi. Poza tym przyczepił się do braku fartuchów i oświetlenia tablicy rejestracyjnej Ja mu na to, że zabrali mi dowód za łyse opony z tyłu a nie za brak fartuchów i złe oświetlenie tablicy a on mi na to, że jak zobaczy jakąś usterkę dodatkowo, to muszę ją usunąc i już. Na odchodne mu powiedziałem żeby lepiej zabrał się za przeglądy tosterów i malakserów. Debil jeden.
I teraz pytanie: czy kiedykolwiek ktoś z Was słyszał o czymś takim jak homologacja samochodu do opon? Czy rzeczywiście będąc w zgodzie z przepisami nie mogę założyć opon w innym rozmiarze niż fabryczny? Dla mnie to jest jakaś paranoja! Czyli co? Każdy, kto ma np. Golfa 3, który fabrycznie ma opony np. 195/60/14 i założy opony 205/45/14 złamie przepisy o dopuszczeniu pojazdu do ruchu ?! Tym bardziej, że policjanci nic nie mieli do rozmiaru opon tylko do ilości bieżnika ( swoją droga mieli rację i do nich nic nie mam ) a ten pierdzielony diagnosta przyczepił się do profilu opony i jej szerokości.

