Mam taki problem, moj rozrusznik czasem kreci b. dobrze silnikiem a czasem ledwo zipie lub wogle niema sily krecic. (jest to loteria, czasem 5 minut po zgaszeniu silnika ledwo kreci a wystarczy czasem 10 minut i kreci jak szalony)
-Wykluczylem akumulator bo ten jest w miare zdrowy, jak jest 12,5V to tez byl w stanie rozrusznik ladnie odpalic motor. (kiedy ma ten "dobry" moment) jest to niezalezne od napiecia na akumulatorze (jak ma blisko 14V to jest to samo)
Napiecie spada na akumulatorze roznie w trakcie zapalania, w przeciagu 30 minut bylo od 7V (gdzie ledwo krecil) 9V (gdzie zakrecil i jakos odpalil) oraz 12V kiedy zapalil za 2 obrotami walu
-roznica na masie silnika a masie akumulatora to 0,4V w trakcie zapalania, chyba ze "jest ten moment kiedy niema sily" wtedy jest 0,7V czyli masa jest ok na silniku
-alternator laduje srednio 3,3A i nie wyglada jakby to on byl powodem zamieszania
Pytanie jest takie: czy rozrusznik moze powodowac takie efekty? poprostu w trakcie zapalania mam jakies zwarcie, a czy bede mial to zwarcie jak za 5 minut sprobuje to jest czysta loteria.
Generalnie sadze jakby to byly szczotki to po zakreceniu "raz" powinien zlapac obroty i odpalic silnik, ale tak sie nie dzieje...
Wystarczy dac mu 5 minut (wylaczalem wtedy calkowicie zaplon) i ma sie 50% szans ze zakreci z pozytywnym efektem
Acha, jak silnik juz jakos zapali (na pych czy o wlasnych silach) to kreci bardzo zdrowo, wkreca sie na obroty itd - za kazdym razem.
Prosilbym o jakies sugestie lub podpowiedzi

