Otóz sprawa wyglada tak:
Jechałem dzis rano autem i gdy dojezdzałem do skrzyzowania strzelił gaz, silnik zaraz zgasł.. jakos udało mi sie zjechac na najbliższy parkin i okazało sie ze spadła rura przy przepływomierzu doprowadzajaca powietrze do przepustnicy, po załozeniu jej spowrotem wyłaczyłem gaz i chciałem jechac na beznynie a tu kiszka bo auto zaczeło sie dławic jak by nie paliło na jednym cylindrze, pojechałęm do mechanika sprawadził przewody niby wszystko jest ok powiedział zebym wymienił swiece, tak zrobilismy jednak problem został i dławi sie dalej.. aha jak silnik jest nie rozgrzany wszystko jest ok jednak tak po przejechaniu ok 1 km problem sie znów pojawia i silnik zaczyna sie dławic spowrotem. nie przełaczam juz na gaz nie chce zeby znów strzeliło(instalacja lpg z kompem)... zczytałem kody błedów wyskoczyło
13 - Sonda lambda - brak sygnału
73 - Przepływomierz powietrza - zbyt niskie napięcie
nie bardzo wiem o co chodzi z tym drugim błedem....
nie mam zielonego pojecia w czym tkwi przyczyna.. mam zamiar jutro wybrac sie jeszce do moich gazowników moze cos poradza ale moze którys z kolegów byłby w stanie powiedziec mi co jest jesli sie orientujecie.... z góry dzieki




sprawa wyglada nastepująco po wymianie przewodów w tym samym dniu wziałem sie za rozmontowanie kopułki i palca okazało sie ze jest wszystko ok i nie trzeba wymieniac ale zapobiegawczwo przeczysciłem jak by co... jednak objaw nie minał... na nastepny dzien rano jak odpaliłem samochód wszystko jakby było ok... po przejechaniu ok 10 km znów zaczał szarpac ale jak by mniej.... wkurzony pojechałem do elektromechanika zeby sprawdził wszystko pod kompem.. no i zero nic zadnych błedów nie wykazało... ale najlepsze jest ze w piatek musiałem zrobic dluzsza trase ok 250 km i nie wiem cud silnik chodzi jak igiełka bez najmniejszego szarpniecia.... nie mam pojecia co było przyczyna ze sie dławił ale jak narazie(odpukac) wszystko smiga bardzo dobrze... ten typ chyba tak ma....