Witam
Od paru dni mam spory problem z moim kantem (silnik polonez. 1.6). Zaczęło się od zielonego kabelka że stało się to w trasie to jakoś go naprawiłem i w drogę, po przyjeździe założyłem nowy kabel, lecz musiałem wyjąć cały aparat (śruba sie zapiekła od mocowania kabelka), po całej operacji niby wszystko było ok, ale nie chciał sie wysoko kręcić, więc myślę pewnie zapłon, przestawiłem go trochę, chodził gorzej, więc ustawiałem go na "znaki" no i to samo, do 2tys i koniec, cała "naprawa" skończyła się tym że już nie chciał zagadać. Wymieniłem aparat, zielone kabelki i nic. Dzisiaj wymieniałem aparat na fiatowski (z czerwonym kabelkiem) oraz cewkę. Silnik niby zagadał (na benz.) ale chodził strasznie nierówno no i po paru minutach znów trup. Zauważyłem ustawiając zapłon ze palec przekręca sie równo o 180 stopni, za każdym razem.. Może tu tkwi problem.. Z góry dzięki za pomoc, Pozdr



Wynika to z przelozenia kólek rozrzadu - rozrząd kreci sie o połowe wolniej niz silnik
Wiem, bo w takim stanie moje kombi wróciło kiedyś od tzw. "mechanika". Nijak sobie nie mogłem poradzić z ustawieniem wolnych obrotów i zapłonu, chodziło strasznie nierówno, po czym się okazało, że właśnie zapłon jest o 180 stopni, a kable na odwyrtkę.
