Wróciłem uffff ciężko było , ale daliśmy radę...
BILANS naszej rowerowej wyprawy:
630 km !!!!! w pięć dni głównie w terenie górzystym (Góry Świętokrzyskie) z sakwami zapakowanymi na FULL.
3 noclegi pod namiotem u ludzi w ogródkach
2 noclegi na polach namiotowych
Zwiedziliśmy masę fajnych obiektów:
- demobil w Skarżysku Kamiennej - super wypas - zwłaszcza otwarta do zwiedzania radziecka kopia samolotu DC10
- góra Św. Krzyża (600 m.n.p.m) - wjechaliśmy rowerami
- Nowa Słupia
- zamek w Chęcinach
- zamek w Olsztynie
- zamek w Ogrodzieńcu
- zamek w Rabsztynie
- Jasna Góra w Częstochowie
- Muzeum w Oświęcimie i Brzezińce
- Kraków
i wiele wiele innych drobiazgów których nie pamiętam......
Powrót pociągiem z Krakowa.
Pod koniec naprawdę było ciężko - zwłaszcza ,że rower mojego kompana troszkę zawodził.....
Mięśnie ponadciągane, a moja pupa przypomina Sushi.....
ale WARTO było.....