Padla pradnica i przeguby

  
« Poprzedni | Następny »
witam!

jakis miesiac temu mialem problem z ladowaniem. wine ponosila zuzyta juz pradnica. zostala naprawiona na "tymczasem" i wczoraj znow dala o sobie znac. dzis rano wyjechalem w celu wymiany i za moment... peklo mocowanie pedalu sprzegla z oska:). dotoczylem sie na dwojce. wykrecilem, pekniecie zostalo zaspawane, zlozylem calosc. zrobilem jazde testowa, ustawilem wszystko i dokrecilem. wyjezdzam - nagle male "uderzenie" i stoje w miejscu. albo cos w skrzyni (byly juz problemy) albo cos przy oskach. jutro zaczynam kolejny dzien prac, a wszystko po to zeby znow pojezdzic kilka godzin:)))))

ps: musialem sie komus wyzalic, a tutaj wszyscy maja juz dosyc opowiesci o malarii.
  
 
czarne serie nas dopadaja... ja ostanio tez mialem problem dosc czesto... ale na razie jezdzi juz kilka dni i nic sie nie psuje..
powodzenia w naprawach!
  
 
nie ma sie czym łamać mountez
pogrzebiesz troch poszlejesz i bedzie żyło
  
 
lepiej zainwestowac ok 100zl na alternator i mies swiety spokoj. ja tak zrobilem i zapomnialem co to jest akumulator
  
 
moge Ci zaoferować prądnice lub alternator ...
  
 
« Poprzedni | Następny »