Posiadam samochód: Toyota RAV4 z 2004 roku silnik 2.0, przebieg 90 tys. km. Przed dwoma tygodniami na trasie Gdańsk - Warszawa zapaliła mi się lampka check engine, poza tym, nie było innych objawów. Po dotarciu na miejsce czyli przejechaniu jakiś 400 km trafiłam do serwisu Toyoty w Siedlcach, tam postawiono diagnozę: zapchany katalizator, i po jego wyczyszczeniu lampka zgasła i powiedziano, że docelowo trzeba go wymienić. W drodze powrotnej do Gdyni lampka znów się zapaliła.
Moje pytania są następujące:
- czy jestem w stanie po pracy silnika i samochodu stwierdzi czy rzeczywiście katalizator jest do wymiany ??
- jeśli muszę go wymienić czy mam szanse zrobić to taniej niż w serwisie Toyoty (gdzie koszt to 4 tys. zl) jako pracownik uczelni państwowej nie zarabiam za dobrze, a samochód jest prezentem
- czy zapchanie katalizatora jest spowodowane złym użytkowaniem samochodu ( tankowałąm niemal wyłącznie na stacji Shell paliwo 95 V-power)??
- starszyzna rodu zaleciła nalanie do baku litra etanolu lub metanolu czy to pomoże czy może zaszkodzi ???
Prosiłabym o bardzo łopatologiczne tłumaczenie bo nie znam się zbyt dobrze na samochodach, mój mąż jeszcze mniej
Pozdrawiam i życzę szerokiej drogi
