wizyta w krakowskim ASO ( dział sprzedaży samochodów nowych ) utwierdziła mnie jedynie w przekonaniu, że niektórzy ludzie są przyjmowani do pracy na zasadzie "bratanek szefa", "kolega Józka", "synowa wujka pani z recepcji"

. Też macie takich, czy to jedynie krakowska przypadłość ?

Co do rozrządu jeszcze, u mnie rolki ( Koyo, NSK, GMB ) pasek ( Mitsuboshi ) i pompa wody ( AISIN ) co 100kkm, pozwalają spać spokojnie na tyle, że silnik bezkolizyjny, a robocizna własnymi ręcami, więc przynajmniej nie ma, że "pan Zenek coś nie dokręcił"

pzdr
[ wiadomość edytowana przez: marcinm dnia 2009-04-20 00:27:00 ]
[/quote]
To jest tak ze jak wlascicieel marnie placi i szuka wszedzie oszczednosci, to ma ludzi z lapanki na ulicy ktorzy siedza tam za kare
Specjalisci maja to do siebie ze jak sie im nie placi to sobie pojda na garaze,bo klientow maja swoich,a niedojdy krzyzackie spuszcza uszy po sobie i zostaja potulnie

.
Oczywiscie u nas tez sa wszyscy krewni i znajomi krolika,
niektorzy tez nie maja bladego pojecia o wyobrazeniu,ale musza byc i juz
Natomiast mamy taki ruch w interesie ze taki dyletant by sie nie uchowal bo by go koledzy zadeptali,zanim by zdazyl zapytac ktora godzina.
Oczywiscie zawsze jak sobie sam nie zrobisz to nikt ci tak nie zrobi to fakt...Serwis jest wlasnie dla tych ktorzy sobie sami nie potrafia.