Witam!
Miałem dziś dziwne zjawisko z moją Toyotą Corollą 1.4 4E-FE 1997r.
A mianowicie gdy ją dziś odpaliłem dowlokła się z obrotami opornie, wydając dziwne popierdywanie do ok. 1400obr/min i zdechła. Więc ponownie zaczołem ją kręcić a ona nic, podczas przekręcania kluczyka gdy zapalają cie kontrolki na desce, nie zapalała się kontrolka smarowania silnika (kapiąca olejarka). Sprawdziłem poziom oleju i był pod max kreski czyli tyle co miałem wczesniej. Więc dalej kręcę i tak za 4 razem odpaliła, na początku wolno niepewnie aż się rozkręciła. Zgasiłem ją i przękręcam ponownie wtedy już zapałiła się kontrolka oleju i normalnie odpaliła. Zrobiłem kurs na miasto i spowrotem i chodziła jak zawsze, dobrze się zbierała i nie wydawała dziwnych odgłosów.
O co chodzi i co może być nie tak w przyszłości?????
Ps: Świeczki i filtr powietrza mają niecałe 11 miechów(10000km), przewody zapłonowe mają 2 miechy(2100km), filtr paliwa ma 7 miechów(6500km), olej w silniku z filterm wymieniany 11 mies. temu, z 2 tyg temu dolewałem 0,4l, a wymiana oleju z filtrem szykuje się za miesiąc. Dodam że stale tankuję na Shellu i znajomi chwalą tą stację i paliwko.
Proszę o podpowiedzi co to może/mogło być???
Pozdrawiam serdecznie wszystkich zainteresowanych.


). Problem może i narasta ale pytanie jak szybko. Ile lat trwało zanim się pojawił?
