Mój samochód to Polski Fiat 125p, 1500 wyprodukowany w kwietniu 1976r /taka przynajmniej jest data pierwszej rejestracji w dowodzie, świadczy też o tym obecność wywietrzników przednich szyb zwanych popularnie "fletnerkami", których zdaje się już partia majowa nie miała/.
Samochód nabyłem całkowicie przypadkiem - udałem się na znane warszawskie złomowisko przy ul. Strażackiej celem nabycia przełączników pod kierwnicę do modelu 1977 (samochód taty, drugi Fiacik w naszej rodzinie, dar wujka, który przesiadł się do Poloneza Atu
. Było to kilka dni przed Świętami Bożego Narodzenia - chyba 2001 roku. Po wiejściu na teren złomowiska od razu skierowałem swe kroki ku z łatwością rozpoznanemu po braku przednich kierunkowskazów na błotnikach wczesnemu MRowi. Gdy podszedłem bliżej zdziwił mnie nadzwyczaj dobry stan lakieru-pomyślałem, że to samochód kogoś z pracowników - po remoncie lub coś w tym stylu. Wtedy to kotś z przechodzących powiedział - był tu taki dziadek oddał go bo nie miał już siły jezdździć. Na te słowa zapałałem żądżą posiadania, stwierdziłem, że fiat MUSI myć mój! Umówiłem sie wstępnie z właścicielem złomowiska - który chciał za fiata 1500zł i wróciłem do domu po pieniążki. /Samochód nie był złomowany a odkupiony od poprzedniego własciciela/.Nie znajdując stosowanego wsparcia w rodzinie /finansowego/ wypłaciłem wszystkie dostępne środki finansowe z banku, odbyłem telefoniczną pertraktację cenową zbijając nieco sumę "sprzedam Panu za 1300 jak dojedzie Pan do 17:00". Nota bene była 16:00 w piątek. Porwałem brata, który był po piwie, bo nie było innego kierowcy i pojechaliśmy...
Koniec końców wrócilismy z Fiatem. Od tego czasu Fiacik przeszedł częściową naprawę blacharską - progi, przedni prawy błotnik.
Po definitywanej "śmierci" fabrycznego serducha otrzymał nowe zlożone z nowych części w zaprzyjaźnionym zakładzie tuningowym /1500 OHV z ostrym wałkiem od inż. Świątka oraz sportowym filtrem k&N i tłumikami Michaela/. Ponadto felgi ATS classic 6/13 przefrezowane z przeznaczonych do Opla.
Na swoje 30-ste urodziny kupiłem sobie w prezencie kierownicę, pochodzącą jakoby z Fiata Monte Carlo. Czy tak jest nie wiem, jest bardzo możliwe, że tak jest w istocie, bo bardzo ładne wykonanie oraz logo "polski Fiat" na klaksonie raczej za tym przemawiają. Idąc za ciosem samochód został oklejony zgodnie z materaiłami archiwalnymi tak jak Fiaty Monte Carlo. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności udało mi się również nabyć na Allego oryginalne lusterka Vitaloni, które znalazły się na błotnikach.
Palny...
Dalsze szczęsliwe użytkowanie oraz wymiana silnika na 1600 DOHC.
Wkrótce postaram się umieścić więcej zdjęć.

Zawsze działał!
.
.




















