. Zakupilem Ladzairke z mojego miasta w znosnym stanie za 1000zl z nowa butla LPG i oponami. silnik miala troiszke za slaby ale oszczedny lecz trafila sie nie zabijalna jednoistka oraz dosc tania w zakupie i ekspoatacji z OPLA OMEGI A 2.0 8v 115KM.
Szybka decyzja w czwartek wieczorkiem lada pofrunęła na warsztat i silnik wypadl , nowy zostal szykoany:
w piatek silniczek nowy zaaplikowaliśmy do budy , oraz chlodnice w przednim pasie (troche podciete zebra i szeroka chlodnica z passata sledzia pasuje jak ulal):
w sobote i troche w niedziele - wybieraki biegow, dopasowany wal z Fiata argenta, flansza redukcyjan pomiedzy krzyzami , podpora akumulatora po drugiej stronie, filtr powietrza z przeplywka, wiazka silnikowa, opuszczony drazek stabilizatora, przerobiony drazek srod. kierowniczy , i pare pierdul:
narazie tyle , chce do końca tyg . czyli gdzies do polowy stycznia juz normalnie chasac po lodzi , musze jesszcze cewke i uklad sterujacy np BINGO skolowac do wtrysku do gazu. jutro najprawdopodobniej linka sprzegla i przewody paliwowe.


Grubsze blachy to za mało...
. trafila sie ladziarka naszego kolegi Ossa ale ju nie w takim stanie jak ja znamy. ale i tak jest jeszcze przyzwoicie. narazie zobilem zaiwesznie przod , pare pierdol z elektryka, linke maski, zawor nagrzewnicy , hamulce przod i tyl bo maskara byla generalnie , bo wlasciciel ktoremu Oss sprzedal bardzo ja zaniedbal i to w 2-3 lata., szykuje sie blachara na wakacje bo bacharzyny i kalafiory to ona ma
/.
