Sprawdziłem dzisiaj obie opcje ale kurna na śniegu.
Zakręt 180 stopni prędkość około 40 km(za szybko), po wciśnięciu sprzęgła pojechałem prosto ale krótko bowiem skręcone koła napotkały na opór, szorowały po śniegu.
Drugi raz nic nie robiłem auto lekko zniosło, pewnie kontrola trakcji dała o sobie znać i nic się nie stało.
Po przemyśleniach:
W przypadku wciśnięcia sprzęgła na lodzie, przy skręconych kołach następuje rozłączenie napędu, koło są skręcone, auto w wyniku braku sił napędowych w skręcie pojedzie prosto, bo siła pcha je na wprost, to koła stawiając opór nawierzchni(może bardziej mają przyczepność) potrafią utrzymać auto w zakręcie a pozbawione braku napędu mogą w skrajnym przypadku (duży promień skrętu) przestać się obracać i to spowoduje uślizg.
(pewnie inaczej będzie to w aucie z tylną osią skrętną).
I pewnie też ma znaczenie odciążenie osi przedniej po rozłączeniu napędu.
Tyle, trochę fizyki i będzie ok.
No chyba że źle kombinuję.