Owszem, zgodzę się co do "odczucia właściciela", ale to odczucie jest głównie przez przełożenia skrzyni, i to, że na dole nie dzieje się absolutnie nic, a potem, jak turbina się obudzi, to "paaanie, ale ma kopa"
Mam wrażenie, że nawet najbardziej zagorzały fan diesli przyzna turbobenzynie elastyczność, bo nie znam diesla, który ma pełny moment w zakresie 1500-5000, a turboładowanych benzyn o takich parametrach jest obecnie na pęczki.
W okolicach stówki można dostać Octavię RS, za niewiele więcej Passata 2.0T, czy Mondeo 2.0T.
Święta niemiecka trójca życzy sobie już sporo więcej, ale diesle ( o porównywalnych osiągach ) są u nich jeszcze droższe.
Oczywiście mówimy o autach z salonu, a nie każdy ma potrzebę ( i możliwości ) kupowania właśnie takiego.
Reasumując, wszystko kwestia preferencji. Ja Cię do moich racji nie przekonam, Ty mnie do swoich tym bardziej
Ja za diesla dziękuję, z jego wtryskami, filtrami, pompą, zaworkami i całym dobrodziejstwem elektronicznego inwentarza.
Zostaję na drzewie, moje 6 wtrysków ( i 7 rozruchowy ) ma 515kkm i wszystkie mają się dobrze, nie są zatkane, nie wieszają się na przelew, nie kapią, nie klepią i nie trzeba ich regenerować
A stara, dragowa zasada mówi "no replacement for displacement".
I nie ważne, ile pali, niech Unia narzuci Euro7 wulkanom na Islandii, i opodatkuje odrzutowce. Albo kontenerowce palące mazut