Witam,
Od pewnego czasu mam problem z szarpaniem silnika. Na początku poszarpywał na biegu jałowym, tak jakby wypadały zapłony. Wyczyściłem więc świece, platynki, napiąłem pasek, sprawdziłem ustawienie zapłonu na znaki, wyczyściłem różnego rodzaju połączania elektryczne i wszystko ustawiłem. Po tych zabiegach zapłon znacząco się nie przesunął gdyż obroty jałowe nie zmieniły się. Jenak jest gorzej, gdyż teraz szarpie nawet na wyższych obrotach - tak do około 3000 obr/min. Szarpanie jest wyczuwalne zwłaszcza przy jeździe ze stałą, niewielką prędkością (do 3000 obr/min). Przy przyśpieszaniu jest niewyczuwane. Wymieniłem wiec na nowe kondensator, kopułkę, palec oraz przewody na NGK. Nie dao to w zasadzie żadnej poprawy. Wróciłem do starej kopułki, palca i kondensatora gdyż są w dobrym stanie a nowe są firmy MS. Zauważyłem jedną rzecz - gdy przy prędkości silnika około 2500 obr/min odepnę przewód podciśnienia od aparatu zapłonowego - szarpanie niemal całkowicie ustępuje. Gdy ustawię zapłon z podłączonym podciśnieniem tak aby nie szarpał przy wysokich obrotach (2-3 działki na minus na aparacie (jedna działka ile to stopni?)) to przy takich ustawieniach w zasadzie jest brak obrotów jałowych więc zapłon raczej źle ustawiony...
Silnik ma mocy jak zwykłe, spalanie tez nie podskoczyło. Na nowych kablach nawet lepiej się zbiera od dołu. Zawory regulowałem niecałe 5000 km temu, ale sprawdzę je w tygodniu. Może cewka zapłonowa? Macie jakieś pomysły?


Na świecach mam przerwę 0,6 mm, może spróbuje dać mniej lub więcej...