Wróciłem, zadowolony z wycieczki, widoków i pogody, ale z przygód związanych z samochodem już mniej.
Pierwszego dnia 200km przed Kijowem w szczerym polu stanął silnik, na początku myślałem, że szlag trafił cewkę (z racji braku iskry), lecz po jej wymianie nic się nie zmieniło. Z pomocą ruszył Ukrainiec który swoim VW Golf 2 zaciągnął mnie do serwisu. Serwis nieco dziwny, dwóch podpitych panów zaczeło dłubać w komorze silnika. Po chwili zobaczyłem jak rozcinają pasek rozrządu, od tej chwili wszystko stało się jasne. Rozrząd... 2h później samochód był już w pełni sprawy. Zapłaciłem symboliczną kwotę i ruszyłem w dalszą drogę. Lada od tej pory stała się demonem prędkości, 120-140km/h to optymalne tempo jazdy. Takim sposobem szczęściliwi dojechaliśmy na Krym. Zaparkowaliśmy na plaży, rozbiliśmy namioty i odpoczynek...
Wszystko co dobre szybko się kończy, po kilku dniowym wypoczynku ruszylismy nieco okrężną drogą do domu, bo przed Mołdawię. Trasa szła sprawnie, przekroczyliśmy granicę Mołdawską i trach... Znowu to samo, coś się dzieje z rozrządem. Po raz kolejny dotargaliśy samochód do serwisu. Okazało się, że na nowym pasku zostało tylko kilka zębów, reszta zostałą wyrwana. Panowie wymienili pasek, ustawili jeszcze raz rozrząd i pojechaliśmy dalej. Nabijając ostatnie kilometry do PL, zacząłem czuć smród zgniłego jaja, dopiero stojać w 10h kolejce na granicy zobaczyłem, że spaliłem akumulator
EDIT: Zapomnialem dodać. Kamazik na serpentynach jechał środkiem drogi, nie bylo jak go ominąć, więc zamiast w niego walić odbiłem w krzaki i porysowałem sobie cały prawy bok
Teraz siedząć w domu myślę co mogło być przyczyną tego wszystkiego. Mechanik w Mołdawi tłumaczył mi, że tłok uderzył w coś i się wygięło, przez co czasem silnik staje i wyrywa zęby, mam nadzieje że coś pomożecie, bo ja nie mam pomysłu...
Druga sprawa to ładowanie, wg miernika na wyskoich obrotach (3,5-4) mam 14,7V. Coś z tym robić?
[ wiadomość edytowana przez: ROZPOR dnia 2013-08-30 21:29:15 ]