CD...
W kazda niedziele sa organizowane wycieczki do innych Niebios, ja polecam Indonezje i Wlochy, najlepsze panienki, leca na Slowian jak cholera. AIDS nie zlapiesz, wiec stukasz na calego. Nie polecam wyjazdów do Niebios Arabskich, tacy sami pojebani jak na Ziemi, tu tez maja Hamas i Hezbollah, zlapia Cie i skrzydla z aureola zajebia, a wtedy raport. Duzo znanych umarlaków mozesz w podrózach poznac, od 1945 prawdziwym gwiazdorstwem cieszyl sie Hitler, od nas z Nieba Polskiego pojechalo 30 milionów go ogladac, pecha mial jak poszedl do knajpy bodajze 10 lat temu. Grupka pijanych kolesi go przecwelila. Afera byla na pól Nieba. Listy gratulacyjne nawet z Nieba Izraelskiego przychodzily. Kolesie do raportu poszli, a za Hitlerem do dzisiaj wszyscy Adolfina wolaja. Potem w 1977, przyszedl Presley, to fani korytarz Amerykanski zablokowali. Kilkaset milionów po autograf polecialo, pojebani. Tu jest tak, ze mozesz spotkac kogos komu zycie uprzykrzyles na Ziemi, rewanzyk gotowy. Ja zostalem w 37' powieszony za zabójstwo zony. Znalazla sobie jakiegos gacha tutaj, z którym
mieszka i ten gach mi dojebal. Nowiuskie skrzydla mi polamal. Nie podalem go do raportu, zal mi chlopa. Z taka kurwa mieszka, ze RAJ to dla niego pieklo musi byc. Sasiad obok z pokoju to seryjny morderca z XVIII wieku. Boi sie do knajpy chodzic, bo na niego poluja. Juz 200 lat na niego sie sadza,
nawet raz mu wjazd do pokoju zrobili. wszyscy do raportu poszli.
Znanych w Naszym Niebie jest tez masa, Królowie mieszkaja na nizszych pietrach, ale nie warto tam lazic. Czasami mozesz ich w knajpach na 200, i 300 pietrze spotkac. Dzikusy. Zwlaszcza Kazimierz, pije sam przy stoliku i nie odzywa sie do nikogo. Rozrywek tez mamy pelno, w TV leca wszystkie kanaly ziemskie, nawet te XXX. W wypozyczalni masz wszystkie filmy jakie na ziemi nakrecono. Sport tez jest tutaj szalenie popularny. Co 4 lata SA Mistrzostwa Nieba w pilce noznej. Najlepsi byl Brazylijczycy, do 68'. Potem w wypadku zginela ekipa Manchesteru Utd. i Anglicy mieli Mistrza przez 20 lat. W 88' piorun zabil na boisku 8 Zairczyków i teraz Zair to potega niebianska. Polacy tez graja dobrze. Wpierw nas lali jak cholera wszyscy, ale odkad doszedl Deyna to cwiercfinaly mamy na kazdej imprezie. Mecz z Anglia ogladaly 3 mld ludzi na stadionie, a przed telewizorami cale niebo. Przegralismy w karnych, Reyman bramki nie strzelil. Zarcie nam daja o kazdej porze.
Otwierasz lodówke i zawsze jest pelna. Kible czysciutkie, prysznice tez. Przyzwyczaisz sie. No, ja ide na karty do sektora D. Wróce wieczorem, drzwi sie nie zamyka.
Marian polazl, a ja zaczalem myslec. Myslenie nie bylo moja najmocniejsza strona, wiec poszedlem sie zalatwic. Nawet nie wiecie, jak niewygodnie sra sie ze skrzydlami, Odpialem je w cholere i postawilem obok. Gdy spuszczalem wode, zdarzylo sie nieszczescie, schylilem sie zeby zobaczyc czy czysto zostawilem, i aureola mi do klopa wpadla. Kurwa mac ! Poszedlem po jakis przyrzad do wylowienia, znalazlem wieszak od sukien i po chwili juz suszylem aureole w reczniku Mariana. Co tu robic ? Ide sie rozgladnac, po sektorze Krakowskim, skocze do knajpy, moze jakies laseczki beda. Czas sie przyzwyczajac. Moze niedlugo Joasia ze smutku za mna wykituje i dolaczy? Fajnie by bylo. Zapisalem sobie na kartce nr pokoju, zeby sie nie zgubic i polazlem schodami do knajpy. Dlugo lazlem, co chwila spotykalem zawianych aniolów - znak ze dobrze ide. Wreszcie mym oczom ukazala sie knajpa - no, to jest knajpa!! Wielkosci Maracany, stoliki 4-osobowe, bar caly z zlota. Przyspieszylem kroku, wyminalem grupke najebanych w trupa aniolów spiewajacych : - NIECH ZYJE NAM REZERWA !!!!
I juz bylem przed lada. Barmanem byl Ogromny Aniol z wielkimi wasami. Poprosilem o sete i piwo, do zarcia wzialem tatara i ogóreczki. Poszukalem wzrokiem miejsca, z którego móglbym obserwowacsale i siadlem przy stoliku oznaczonym nr 210. Kolo mnie toczyla sie zazarta klótnia miedzy kilkoma aniolami:
- Ty dupa jestes nie Janosik !
- Ja nie jestem Janosik ?!! Ty chuju zajebany... Jak ja ludzi pralem w Ojcowie, to ty jeszcze w worze u starego hulales...
Tak to okazalo sie, ze Janosik faktycznie zyl. Po piwku lac mi sie
zachcialo, wiec poszedlem do klopa. Pod drzwiami spal jakis siwy
Aniol, bez aureoli, pewnie mu zajebali. Koplem go w biodro i mówie:
- Dziadzius, wstawaj bo Ci bachora podrzuca!
Mruknal cos i obrócil sie na drugi bok. Twarz jakas znajoma. Ale nie kojarzylem skad go moge znac. W kiblu wszystkie sciany zapisane, nad moim pisuarem widnial napis: PONIATOWSKI PEDAL, POLSKE SPRZEDAL nizej bylo: CRACOVIA MISTRZ POLSKI 1927 he, he... dopisalem: III LIGA - A.D. 2001. Jak wrócilem do stolika to Janosik juz spal na stole a jego kompan wylatywal wlasnie z knajpy. Wpierw on, potem skrzydla. Powiedzialem barmanowi, ze jakis dziadzius spi pod kiblem, moznaby go przeniesc bo drzwi tarasuje. Barman machnal reka:
- To Bierut, pije juz tak od 20 lat jak go zona z Sobieskim zostawila. Aureole zostawia w barze i chleje na umór. Wzialem jeszcze raz to samo i ogladalem aniolów. Przewaznie mlode chlopaki, skrzydla u niektórych zólte od dymu z fajek, cwaniacko aureole na bok zalozone, kufle w lapach i dyskutuja o czyms. Zastanawialem sie czy swoich tu w Niebie nie poszukac, ale zdecydowalem, ze jeszcze nie czas. Moze pózniej. W drodze do pokoju wyrwalem fajna anielice, Marzena. Zmarla w dwa lata temu na raka. Sliczna dziewucha, umówilismy sie na wieczór w knajpie. Mi sie spac chcialo, tyle emocji....
Obudzilo mnie szarpanie i krzyk Mariana, bladego jak przescieradlo Mariana:
- Wstawaj, cos ty narobil !! Wstawaj... chlopie cos ty wykrecil ?!
Nie wiedzialem o co mu chodzi. Okazalo sie, ze szuka mnie od godziny cala straz Niebianska. Maja mnie doprowadzic do Glównego.... Przerazilem sie. Kurwa, za co ? Za kopniecie Bieruta?
A moze za wyrwanie jakiejs szychy niebianskiej ? Nie wiedzialem czy spieprzac do innego Nieba, czy poddac sie. Po chwili bylo za pózno, bo kilku blondynów wpadlo do pokoju i pod rece mnie wyprowadzili. Cala droge nic nie mówili, wszystkie Anioly sie za nami ogladaly i cos szeptaly. Pewnie mysleli, ze do Raportu ide. Po kilku godzinach jazdy (jechalismy jakims lazikiem) dotarlismy pod drzwi z napisem DYREKCJA - GLOWNY SEKRETARIAT.
Wprowadzono mnie do srodka. Za biurkiem siedzial maly chlop, z bokserskim nosem i grzywka ulizana na lewy bok. Nad lbem mu hulala purpurowa aureola. A skrzydla mial blekitne. Ladnie to kolorystycznie
wygladalo.
Wskazal mi fotel, usmiechnal sie i poczestowal cmikiem. Potem tak patrzyl na mnie i powiedzial do mikrofonu:
- Pani Zosiu, wprowadzic straznika Rafala W.
Wlazl mlody, przestraszony aniol. Nerwowo ugniatal palce i przestepowal z nogi na noge.
- No co tam, strazniku Rafale.. Popilo sie na sluzbie ?! Co?!! - zagrzmial Glówny.
- Ale .. ja...
- Jakie, kurwa, JA... Jakie ja? Opiliscie sie i nie tego sprowadzili co potrzeba. Chlopak mial jeszcze dlugo zyc, a wy mu taki kawal wycinacie.
Pokoje zescie pomylili. Ryszard mial zyc, a obok w pokoju juz
tydzien staruszek na gruzlice umieral. I dalej umiera. Zdegraduje was!!! - grzmial dalej Glówny.
Ja sobie cmika jaralem i zaczalem co nieco kapowac. Rafal sie opil i pomylilo mu sie. Moze mnie cofna na Ziemie...
- I co my z panem, panie Rysiu zrobimy ? - popatrzyl na mnie po ojcowsku
- Musimy pana cofnac, chyba, ze chce pan zostac...
Kurna, nie wiedzialem. Zostawac, czy isc na Ziemie. Tu jest chyba fajnie.
Za kilkanascie lat moze chlopaki z osiedla dolacza, Polska gra w ciwercifanalach, laski sa swietne. ale znów na Ziemi, Lew, Joasia, chlopaki ze spirytusem, Polska w finalach, Legia mistrzem, Wisla z kazdym prawie dotaje..., Mamusia mi gotuje...
- Wracam. I tak tu trafie z powrotem, wiec nic nie trace.
Glówny odetchnal z ulga. Musieliby dziadka uzdrawiac, zeby przezyl moje zycie, a plan cudów juz wykonali na ten rok. Pozegnalem sie z Glównym,
Rafalowi dalem w pysk, wzialem paczke szlugów i odprowadzono mnie do recepcji. Cherubin z lokami jak mnie zobaczyl to mu szczena opadla.
Anioly na mnie z zazdroscia patrzyly, jak mnie wrzucaja do tunelu z którego wylatuja co chwila kolejne dusze.
Blyslo, huklo i znalazlem sie znów w mym ciele. Spocony, ciezko
oddychajac lezalem na Joasi. Tak samo spoconej i ciezko
oddychajacej:
- Nie uwierzysz, Kochanie jaka mialem jazde...
- Oooo, a jaka ja.....