Najpierw po odpaleniu dziwnie chodził, w zasadzie silnik odgłosem przypominał malucha albo 2CV -nic ze znajomych dźwięków. Ruszyłem...a tu...jechał też jakby pod maską faktycznie warkotał 650ccm z malucha. Przejechałem 3km, zatrzymałem się bo coś zaczęło dymić spod auta. Nie wiem co się stało - podłoga pod siedzeniem pasażera aż parzyła, a dym wydostawał się z okolic katalizatora.
Auto nie chodzi jak trzeba, silnik dygoce na wolnych obrotach jak i podczas jazdy a po kilku minutach z okolic kata leci dym.
Nie wiem co to, mam tylko nadzieję, że nie to co myślę i że mój Poldi trochę jeszcze pojeździ- jutro jadę do "warstatu"- jak dojadę
Jeśli ktoś się kiedyś z czymś takim spotkał- będę wdzięczny za sugestie.

