Musze sie komuś wypłakać....
Wstałem rano cały szczęśliwy (że kaca nie mam). Zjadłem Fastfood z Chin i wyszedłem z domu. Suuuuper zima normalnie nic tylko na narty wskoczyć. Śniegu nasypało prawie 20 cm. Łopata i do dzieła. Po godzinie udało mi sie utorować droge wyjazdową dla mojego poldusia. Wskoczyłem do bryczki, wyciągnołem ssanie i odpalam .... odpalam .... odpalam ....odpalam !!!! %%%###$@@%#^@#&& ... odpalam. Ok bateri szkoda. Wróciłem do domu na kawke. Mineło jakieś 15 minut. wsiadłem do poldka i znowu próba. heł heł heł łeh łeh łeh ##%%!@@#!#$%$#@!. Zero reakcji !!! Rozrusznik kręci a silnik nie zaskakuje!!! wrrrrr.
Tak jakoś wyszło że potraktowałem polda z buta maske, obiecałem tuning na żyletki i zadzwoniłem po taxi. Wpadłem do roboty spuźniony o jakieś 20 minut.
To był pierwszy taki numer mojego polda w tym roku. Mam teraz niezłego doła bo śnieg ciągle sypie i wieczorkiem nawet na lince nie będzie sie go dało ruszyć. Nie pozostaje mi chyba nic innego tylko sobie bilet miesięczy kupić i autobusem do pracy jeździć
Wybaczcie mi ale poprostu musiałem to napisać żeby poluzować bo mógłbym klientów pozabijać

i nie kop tego biednego poldzia 
