Trochę przepisów.
„(...)
Art. 80f. 1. W celu stwierdzenia oryginalności pojazdu przeprowadza się specjalistyczne badania techniczne pojazdu.
2. Pojazd jest uznany za pojazd oryginalnego pochodzenia, jeżeli składa się z części:
1) wytworzonych lub zamontowanych przez producenta,
2) zamontowanych przez właściciela albo posiadacza pojazdu w rozumieniu art. 73 ust. 5, na które osoby te posiadają dowód ich legalnego nabycia,
3) którym cechy identyfikacyjne zostały nadane w przypadkach określonych w art. 66a ust. 2.
3. Badaniom, o których mowa w ust. 1, podlegają jawne lub ukryte identyfikatory pojazdu, a w tym następujące jego części składowe:
1) silnika,
2) nadwozia,
3) układu przeniesienia napędu,
4) zawieszenia.
(...)
Art. 80j. 1. Po przeprowadzeniu specjalistycznych badań technicznych pojazdu przedsiębiorca wydaje osobom, o których mowa w art. 80f ust. 2, świadectwo oryginalności pojazdu.
2. Świadectwo oryginalności pojazdu jest wydawane na okres jednego roku.
3. Przedsiębiorca odmawia wydania świadectwa oryginalności pojazdu w przypadku, jeżeli w wyniku przeprowadzonych badań specjalistycznych pojazdu stwierdzono, że części pojazdu, o których mowa w art. 80f ust. 3, nie spełniają wymogów określonych w art. 80f ust. 2. O fakcie odmowy wydania świadectwa oryginalności pojazdu przedsiębiorca natychmiast powiadamia właściwą miejscowo jednostkę Policji.
(...)”
Dodatkowo ważny jest też przepis artykułu 4 ust. 13 z ustawy zmieniającej ustawę Prawa o ruchu drogowym z dnia 6 września 2002 r. (Dz. U. z dnia 12 listopada 2001 r.), który brzmi tak:
„Art. 4 ust. 13. Określonego w art. 80f ust. 2 pkt 2 ustawy, o której mowa w art. 1, wymogu posiadania dowodu legalnego nabycia części zamontowanych w pojeździe nie stosuje się do pojazdów zarejestrowanych po raz pierwszy przed dniem 1 stycznia 2003 r., chyba że części zamontowane w pojeździe są poszukiwane jako kradzione.”
Żeby co nieco rozjaśnić tą ciężkostrawną papkę, postaram się Wam to po ludzku wytłumaczyć.
Więc tak – od 1 stycznia 2003 r. w chodzi w życie przepis, który wymaga świadectwa oryginalności pojazdu przy rejestracji pojazdu. Ostatnia zmiana prawa o ruchu drogowym, czyli Kodeksu drogowego, jednak nie „odroczyła” na kolejny rok momentu obowiązywania tego chorego (dlaczego - napiszę o tym dalej) przepisu.
Wymóg ten dotyczy wszystkich bez wyjątku pojazdów. Zwracam na to uwagę, w związku z tym, że ktoś na forum twierdził, że przepis nie ma zastosowania do aut zarejestrowanych po raz pierwszy do 31.12.2002 r. Otóż niestety nie. Samo świadectwo jest wymagane dla wszystkich pojazdów, natomiast dla samochodów zarejestrowanych po raz pierwszy przed dniem 1 stycznia 2003 r. nie jest wymagane, aby właściciel pojazdu miał dowód legalnego nabycia na części wymienione i zamontowane przez siebie, które posiadają identyfikatory (czyli np. silnik, lub element podwozia zawierający numer VIN, uwidoczniony w dowodzie rejestracyjnym) . Czyli kupując nowe auto (z salonu) lub sprowadzając samochód z zagranicy, trzeba będzie gromadzić (i posiadać) umowy kupna sprzedaży samochodu, a także wszystkich części, które mają identyfikatory, czyli np. silniki, a były przez nas wymieniane w trakcie np. eksploatacji samochodu.
Kupując zaś auto zarejestrowane w kraju przed 01.01.2003 r. umów dokumentujących zakup części posiadających identyfikator (silnika) mieć nie trzeba – co jest oczywiste, z uwagi na fakt, że wielu właścicieli nie „chomikuje” takich „papierkowych rzeczy”. Uwaga – żebyście nie pomyśleli, że nie będą Wam potrzebne żadne umowy. Nic bardziej mylnego. Umowę kupna-sprzedaży np. silnika trzeba było mieć bezwzględnie przy zgłaszaniu jego wymiany w wydziale rejestracji (i to się nie zmieniło), ale już nie mogą jej od nas żądać przy badaniu oryginalności pojazdu, bo mogliśmy ją już dawno zgubić, a prawo, jak wiadomo nie może działać wstecz.
Nie wiadomo natomiast czy wolno interpretować będzie ten przepis też tak, że dotyczyć on będzie wymienianych po dniu 01.01.2003 r. części posiadających identyfikatory. W świetle obecnego brzmienia tego przepisu, wyraźnie wynika, że nie jest wymagane przy badaniu oryginalności pojazdu, aby mieć dowody własności na zakupione ww. części jeżeli samochód, w którym są zamontowane jest zarejestrowany przed 01.01.2003 r. Czyli nawet jak wymienimy silnik po nowym roku, to nie będzie mam można odmówić wydania świadectwa oryginalności jeśli nie przedstawimy (bo będziemy mieli np. takie widzimisię) badającemu dowodu zakupu wymienionej części, a który i tak będzie konieczny patrzy fakcie rejestracji w wydziale komunikacji. Wiem, ze to jest zupełny bezsens, ale to nie jedna taka rewelacja wymyślona przez tych durniów z Wiejskiej. Już z góry można założyć, spory co do rozumienia tego przepisu i słowne utarczki z raczej niekumatymi, w temacie przepisów prawa, osobami, które będą przeprowadzać takie badania, a które dostaną co najwyżej nieprecyzyjne (i podejrzewam, że będą błędne, jak większość które „produkują”
Dowód własności będziemy jednak musieli przedstawić do badania oryginalności, gdy okaże się, że silnik który niedawno zamontowaliśmy będzie figurował w rejestrze pojazdów kradzionych – co jest oczywiste. W ogóle będzie to oznaczało kłopoty i to duże.
Niech się też wam nie zdaje, że świadectwo oryginalności jest stuprocentowym potwierdzeniem tego, że kupowany przez nas samochód nie jest trefny, ani też nie można się ewentualnie bronić domniemaniem dobrej wiary co do tego dokumentu i całkowitej rękojmią wiarygodności stanu faktycznego, uwidocznionego na świadectwie oryginalności, Mówiąc prościej – jak się okaże że samochód jest kradziony lub silnik pochodzi z kradzionego auta i policja będzie nam chciała zabrać samochód, to na nic nam się zdadzą tłumaczenia, że mamy przecież świadectwo oryginalności. Niczego takiego, jak rękojmia wiary publicznej świadectwa oryginalności nie wprowadzono, bo jak wiadomo szybkość przesyłania informacji o pojazdach kradzionych działa w Polsce bardzo „szybko” i „sprawnie”. I tym samym wprowadzono pusty przepis, który jest w istocie pożywką dla kolejnych kombinatorów, związanych bezpośrednio lub pośrednio z tymi „czubkami” u koryta.
Jak po nowym pójdziemy do Wydziału Komunikacji aby zarejestrować nowo zakupiony przez nas samochód (obojętnie jakiego rocznika) to aby to było możliwe będziemy musieli przedstawić ważne świadectwo oryginalności pojazdu. Ważne jest, jak z przepisu wynika, 1 rok, to znaczy, że takie badanie może wykonać też sprzedający dany samochód w celu zwiększenia wiarygodności i pewności co do auta, które zamierzamy kupić. Generalnie taki też cel przyświecał osłom z Wiejskiej – tzn. że tak to będzie wyglądało – sprzedający zanim sprzeda pojazd najpierw podda go badaniom oryginalności pojazdu i dopiero z tym dokumentem, potwierdzającym legalność swojej bryki będzie ją dopiero sprzedawał. Ale, jak wiadomo, prawo sobie – życie sobie i nie do końca wiadomo jak się wykształci praktyka. Bo całkiem możliwy będzie wariant taki jak z podatkiem od czynności cywilnoprawnych, do którego zapłaty zobowiązane są obydwie strony umowy kupna-sprzedaży, ale zwyczajowo przyjęło się, że ponosi ją kupujący. Przewidując scenariusz – na początku obowiązywania tego przepisu najprawdopodobniej koszty badania oryginalności będą ponosić kupujący, a będzie to wynik raczej niewiedzy o obowiązku dostarczenia czegoś takiego. Po prostu podejrzewam cyrki w wydziałach komunikacji, kiedy wszyscy nowi interesanci, którzy stali się „szczęśliwymi” posiadaczami czterech kółek, będą odprawiani z kwitkiem na te badania. Z biegiem czasu, kiedy świadomość obowiązywania tego przepisu się poszerzy, można podejrzewać, że kupujący przed kupnem samochodu będą sobie życzyli świadectwa oryginalności pojazdu od sprzedającego.
Wszystko było by jeszcze w miarę jasne i zrozumiałe gdyby nie to, że do dzisiaj nie ma przepisów wykonawczych – rozporządzenia – regulujących zgodnie z art. 80j ust 4 Prawa o ruchu drogowym:
1) warunki i tryb wydawania oraz wzór świadectwa oryginalności pojazdu,
2) zakres i sposób przeprowadzania specjalistycznych badań technicznych pojazdu,
3) rodzaje dokumentów stanowiących podstawę dokonania wpisu danych do świadectwa oryginalności pojazdu,
4) maksymalną wysokość opłat za wydanie świadectwa oryginalności pojazdu, w zależności od jego typu i rodzaju.
Winnym tego stanu rzeczy jest minister spraw wewnętrznych i administracji zobowiązany do wydania tego rozporządzenia, czyli nie kto inny jak słynny Mareczek Pol – tak, tak to ten koleś od winiet.
