Witam wszystkich i tak na początek życzę SZMPAŃSKIEGO SYLWESTRA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !!!
Problem jest taki.
Przy rozruchu silnik zapala i na początku ma obroty 1800 które po chwili wsrastają (troche za wysokie) bo do ok. 2200-2400 (mam obrotomierz) po jakieś minucie spadają do 1600 i później stabilizują się na jakieś 1000-900 ale jak mam wyłączone ogrzewanie to w korku spadają do 500-400 i silnik ledwo chodzi ale nie gaśnie choć cały się trzęsie, a temperatura jest na połowie skali na wskaźniku może ciut dalej. Wentylator chłodnicy się załącza ale trzeba się troche naczekać. A jak się włączy to i tak dużo nie pomaga, bo pochodzi chwilę i się wyłącza. Termostat jest nowy. (jak był stary to też tak było) Jak włącze ogrzewanie to po ok. 5 min obroty wzrastają do 800 i już jest dobrze. Jak jeżdże z włączonym ogrzewaniem cały czas to nawet w korku obroty nie spadają poniżej 800.
Co może być przyczyną - walnięty czujnik temperatury załączania wentylatora? Bo to jest raczej związane z chłodzeniem silnika. Tak mi się wydaje ale mogę sie mylić.
I jeszcze jedno czy ktoś się orientuje do czego sa te czujniki umieszczone w okolicy termostatu a jest tam ich aż 4:
1 - na klucz o rozmiarze ok. 22 mm wkręcony na wprost jak się stoi przy chłodnicy
2 - z boku na klucz ok. 17-19 mm
3 - pod 2 czujnikiem na klucz ok. 10-12 mm (chyba z jednym kabelkiem)
4 - z niego wychodzą dwa wężyki: jeden do takiej dużej czarnej puszki obok filtra paliwa a drugi idzie w okolice przepustnicy.
Pozdrawiam.

