Jadę sobie mazowiecką, przed chwilą przeciąłem świętokrzyską. Na pasach, na swoim czerwonym, wleciał mi pieszy, ale ja lekko dohamowałem, on lekko przyspieszył, obeszło się bez ofiar. Kilkanaście metrów dalej wlazł na jezdnię kolejny piechur, tyle że nawet nie patrzył w moją stronę, a krokiem szedł dostojnym. Zahamaowałem, on wlazł na chodnik, ja się zaraz zatrzymałem i pytam go czy mu życie nie miłe (nawet udało mi się nie przeklinać
) i czy chce do pracy dojść w jednym kawałku (należałoby dodać, cytując klasyka, że jak chce się zabić, to niech się w stajni na lejcach powiesi, a nie wciąga w to innych). A ten (pan lat ok. 60, garnitur, neseser) do mnie podlatuje, że jak ja jeżdżę, że omal go nie zabiłem, że 120 km/h jechałem (nie ma to akurat w tej sytuacji znaczenia, ale leciałem jakieś 70...). I najpierw mnie neseserem przez otwartą szybę po mordzie strzelił, a potem z kopa w drzwi (chyba zerwał linkę, bo nie mogę drzwi klamką otworzyć). No to wtedy już wysiadłem. Jakiś koleś, który akurat rozpakowywał obok busa z narzędzi podszedł, że w razie czego on może na moją korzyść świadkować, a dziadek dalej się burzył. Że ów świadek to z jakichś służb jest, że pewnie w zmowie ja z nim jestem itd. Zadzwoniłem na policję i czekamy, powstrzymawszy najpierw sprawcę w jego chęci opuszczenia miejsca zdarzenia. W końcu mu rura trochę zmiękła i pyta ile za to chcę. Powiedziałem mu, że bez 300 zł się nie obejdzie. Najpierw się zaczął śmiać, pieprzyć, że to wystarczy raz puknąć od drugiej strony. ,,No to czekamy na policję", powiedziałem. Po chwili zaproponował wycieczkę do bankomatu, po drodze cały czas sugerując, że ja takim zastawianiem pułapek moim rupieciastym samochodem na życie zarabiam. i cały czas p...doląc takie głupoty dał mi 300 zł. jak wróciłem, była na miejscu juz policja, której nie zdążyłem odwołać, bo połączenie się ze 112 zajmuje co najmniej kilka minut (które ponoć mogą uratować życie...). Powiedziałem panom, że sprawca zmienił front, zapłacił za zniszczenia, oni tylko spisali moje dane w tych swoich śmiesznych miniaturowych notesikach i życzyli miłego dnia, uprzednio uśmiawszy się setnie z teorii spiskowych tego gościa...
Tak że jestem parę złotych bogatszy i czeka mnie walka z naprawą klamki. Kto by pomyślał, że w tym wieku można takim agresywnym być... Ale to osoby do 26. roku życia mają zwyżkę na OC



