Wczoraj byłem na filmie „Mr. & Mrs. Smith”. Zapytacie się, po co iść na kolejną amerykańska bajkę z fajerwerkami w tle?? Pytanie trafne. Sam sobie zadawałem to pytanie siadając z głębokim fotelu jednego z wrocławskich Multikin. Już po 5minutach wpatrywania się w wielki ekran można było zauważyć iście Bondowskie poczucie humory, oraz nienaganny styl modernistycznej i bogatej amerykańskiej rodziny. Film opowiedziany jest w prostych, lecz z nieskładnych ujęciach mogących niektórych widzów wpuścić w maliny, mimo to film ogląda się przyjemnie. Dopiero ostatnie 25 minut staje się żenujące i przypomina krzyżówkę Rambo i Terminatora, cała sytuacja sprawia wrażenie jak by to właśnie wtedy obudził się jakiś hoolowoodzki ekspert od marketingu i postanowił upiększyć scenariusz.
Film można obejrzeć, ale jest to dzieło, którego nie trzeba oglądnąć na dużym ekranie, bo równie dużo przyjemności można osiągnąć oglądając go w domu na własnych 29 calach.
Pozdrawiam Marcin (Dexter)
[ wiadomość edytowana przez: mwarchalowski dnia 2005-09-03 13:02:37 ]
[ wiadomość edytowana przez: mwarchalowski dnia 2005-09-03 13:03:10 ]

A jak ktoś narzeka na wielkość x calowego telewizora, to zawsze może sobie zamontować projektor (najlepiej montowany do sufitu
Niestety teatr ma zaporowe ceny biletów.
