Jako,że temperatury typowo zimowe się zaczęły( psia ich mać!
)
mam do was takie zapytanko-
Jakie "rytuały" czynicie mrożnym porankiem,by ładzianka odpaliła???
Ssanie do oporu ,pompowanie pedałem gazu, czy też może pompka przy gażniku????
Moja 2107 lpg była zawsze (czyli jakieś 1,5 miecha odkąd kupiłem)z gazu palona,a dziś zastrajkowała i nie odpaliła,tylko aku rozładowałem.
Instalacja jest nowa i przy przełączaniu Gaz/Benz jest taki czerwony dodatkowy pstryczek,co ponoc dodatkowa porcje gazu daje.Nie uzywalem tego jeszcze i nawet nie wiem ile razy to ustrojstwo i na jak dlugo trzeba wcisnąć.
Jakby ktoś był laskaw opisac mi procedurę opalania na gazie, i na benzynie w mrożny dzień-po kolei jak to robi to byłbym bardzo wdzieczy.
pozdrawiam

(u mnie nowa już po miesiącu od kupienia puszczała benzynkę i po dwóch dniach stania trzeba ręcznie pompować
).
ale i tak myślę, ze to wina pompki
. Powiedziano mi, żeby w niskich temperaturach nie odpalać na gazie, bo to jest szkodliwe dla instalacji i silnika. Te trochę benzyny i tak warto mieć w baku (i od czasu do czasu w reszcie instalacji 
. Czasami zdycha za pierwszym razem. Jak tylko silnik załapie puszczam sprzęgło i wciskam powoli ssanie do momentu kiedy słysze , że silnik chce zgasnąć. Wysiadam z samochodu i zabieram się za odśnieżanie lub (i) skrobanie szyb.