Otóż tak mnie naszło,żeby wyliczyć sobie w końcu,ile mi zagŁADA pali.
I troche sie przestraszyłem,bo na równych 10 litrach gazu przejechałem 72 kilometry, co po przeliczeniu dało mi 13,8 litra na setke.
I to jak dla mnie wydało sie troche za dużo.
Za radą kumpla wziąlem i dokręciłem o +/- jeden-półtora obrotu w prawo taką śrubę na gumowym wężu od gazu(qrna nie znam sie na instalacjach,wąż taki gruby ,gumowy i czarny
-tłumaczenie blondynki
,który jest pod maską.
I po nastepnym zalaniu znów 10 litrów na tej samej stacji przejechałem kilometrow 94, co dało mi 10,6 na setkę,co w pełni mnie zadowala.
Jeżdziłem do całkowitego wypalenia gazu i zalewane było na pustą butlę,oba podliczania w ciągu dwóch dni,wiec gaz raczej ten sam był na stacji.
A po co to piszę- otóż chcę sie dowiedziec,czy tym sposobem czegoś nie rozregulowałem i czy nie będzie to miało ujemnego wpływu na silnik/instalację.Po przykręceniu w zachowaniu auta nic sie nie zmieniło,fakt,jest troche słabsza(nie moę już kapciami na 2 zakręcić),ale mi to bardzo nie przeszkadza.
Kto mnie uspokoji/przestraszy????
Pozdrawiam.

jak to powinno wyglądać??
chyba ze masz padake samochod :] hehe
