Eeeeee... bredzicie Panowie. Rozrząd przefazowuję w prawie każdym silniku dohc – przy korekcie każdego o jeden ząbek nic złego się nie działo. Przy dwóch – zużycie wachy trochę poszybowało w górę, ale śmigał jak najbardziej. Dlatego bardzo wątpię, żeby przefazowanie o jeden ząbek na dużym kole rozrządu w polonezie spowodowało tak paskudne efekty. Tytułem wyjaśnień – duże koła rozrządu dohc ma 42 ząbki, a małe dwa razy mniej, czyli 21 - wiec oznacza to, że przefazowanie wałka rozrządu o jeden ząbek na dużym kole oznacza przefazowanie na wale korbowym (bo tak się oznacza fazy rozrządu – kątowym obrotem wału w stosunku do GMP oraz DMP) o 4,3 stopnia (a nie jak podano 10!!! (sic) od 12 stopni wzwyż to już przefazowanie stosowane w rajdach, więc komuś się coś pomyliło; chyba że mówicie o przefazowaniu na małym kole zębatym – wtedy jeden ząbek oznacza w PN 9 stopni, to dość sporo). Duże koło rozrządu w PN ma 40 zębów (małe 20) , wiec nie aż taką tragiczną różnicę, wiec przefazowanie wałka o jeden ząbek na dużym oznacza dokładnie 4,5 stopnia przefazowania na wale (1 ząbek przefazowania na małym kole zębatym, czyli na wale, oznacza dwa razy tego co na dużym kole, więc dopiero wtedy mogą się pojawić ewentualne problemy z silnikiem, dlatego co do zasady przefazowywałem wałkami rozrządu, a nie wałem korbowym). Warto zauważyć, że tolerancja fabryczna kątów krzywek wynosi +/-4 stopnie, więc w sumie tyle co ten jeden ząbek. Dlatego nie chce mi się wierzyć, żeby jeden ząbek przefazowania spowodował takie niekorzystne zmiany w pracy silnika jakie w przypadku silnika OLA opisano.
Jakie dokładnie to spowoduje zmiany w pracy seryjnego silnika, tego precyzyjnie nie potrafię określić, ale zasada przy jednym wałku rozrządu jest prosta: przyspieszenie wałka (obrót w prawo) poprawia zwykle moment przy niższych obrotach a obniża przy wyższych ale obniża też nieco moc maksymalną, opóźnienie (obrót w lewo) odwrotnie ale moc wcale nie wzrasta (nawet jeśli to marnie). Wadą rozrządu jednowałkowego jest to, że przefazowując rozrząd na kole zębatym w jednakową stronę przesuwamy zarówno krzywki ssące uraz wydechowe. Aha – nonsensem jest kombinowanie z fazami rozrządu bez dodatkowych innych przeróbek w silniku. Przefazowanie rozrządu będzie miało pozytywny skutek dopiero gdy przy okazji zostaną „poprawione” inne rzeczy w silniku np. spasowane, powiększone i odpowiednio wypolerowane zostaną kanały w głowicy i kolektorach, splanowana zostanie głowica o sensowną wartość (0,5 mm) a komplet przeróbek zamkną niewielkie choćby korekty gaźnika (np. większe średnice przelotów i/lub odpowiednie dobranie dysz). Bez tego nie się co bawić w przefazowywanie rozrządu.
Przy dwóch wałkach rozrządu nie jesteśmy w tym ograniczeni – można sobie zarówno kręcić jednym i osobno drugim

.
Wałka od Świątka nie radzę wcale przefazowywać – Świątek to dobry fachowiec i tak wykonuje swoje wałki, że ustawienie jakie dla nich proponuje jest jak najbardziej właściwe i zapewni najlepszą charakterystykę silnika. Nie ma co poprawiać mistrza.