Problem z moim autem polega na tym że znika mi płyn chlodniczy.
Mam samochód już 6 miesięcy i tak co tydzień muszę dolać około 0,5 litra płynu (przejeżdżam jakieś 250km tygodniowo). Silnik się nie przegrzewa ani też widocznie nie kopci. Nie zauważyłem też nigdzie wycieku. Nie miesza wody z olejem i odwrotnie. Dzisiaj po trochę ostrzeszej jeździe po wyłączeniu silnika i podniesieniu maski słyszałem syczenie z korka chłodnicy (korek nowy bo mechanik stwierdził że może przez stary korek mogło uciekać). Jak odpalam na zimnym silniku to przez jakieś 15 sekund mogę wyczuć że silnik nie ma pełnej mocy i chyba nie pracuje na wszystkich cylindrach. Można wyczyć delikatne drżenie silnika. Po 15 sekundach 0 problemów. Dwa razy już się zdarzyło że na zimnym silniku podczas odpalania usłyszalem wystrzał i przez kilka sekund chodził wyraźnie nie na wszystkich cylindrach i strasznie kopcił białym dymem przez jakąś minutę, dwie. Po chwili znowu zero problemów. Na ciepłym silniku odpala bez problemów. Czy to może płyn chłodniczy zalewa któryś z cylindrów? Jak sprawdzić walniętą głowicę / uszczelkę poza rozebraniem silnika?
Dodam że nie mam gazu i nigdy go w tym aucie nie było a przebieg mam jakieś 296tys km, a silnik wkręca się na obroty bez problemów.
Z góry dziękuję za wszelką pomoc.



A do ego jak sie przegrzał to uszczelka dostała w d...

Moze to sie berdziej bedzie kalkulowac..