Tata moj miał wtedy wartburga. Dziadek nie wiele eksploatował fiacisza. Wyjazd na działkę, czasem do piekarni po chlebek i to wszystko. Potem właściwie już nim nie jeździł a samochód stał tylko w garażu.
Tata, postanowił więc odkupić od dziadka Fiata i tak się stało. Potem zainstalował do niego Gaz. To było w '95 jedne z pierwszych instalacji gazowych w Polsce (jeździ do dziś). Tata eksploatował fiata bardziej niż dziadek i częściej. Wyjeżdżaliśmy na wakacje wypady na działkę, weekendy, do rodziny, w Polskę.
W miedzy czasie poza normalnie wymiennymi częściami wymienił też silnik, bo poprzedni zaczął chlapać olejem do filtra... "Nowy" pochodził rok dwa i poszedł pasek (nie wymieniony po zmianie silnika :/). W międzyczasie Ojciec kupił inny samochód francuzki (najlepszy hehehehe). A fiat z zerwanym paskiem stał i gnił na dworze 6 miesięcy (w zimę).
Akurat przyszła pora letnia, ja zacząłem robić prawko i ostrzyłem nóż na fiata... Dostałem go na 18 urodziny!
Nie było łatwo fiat był pordzewiały i zniszczony, no i siedział w nim silnik z wewnętrzną kolizją po zerwaniu paska rozrządu.
Nie chciało mi się bawić w naprawy tym bardziej że silnik nie był w najlepszej kondycji... Kupiłem od znajomego znajomego silnik z poloneza '91. wyjęliśmy go w 35 minut z zegarkiem w ręku
.
Jak był już silnik to zabrałem się za blacharkę... Był to mój pierwszy większy remont blacharski wykonany przeze mnie, nie licząc poprawek które wykonywałem wcześniej. Niestety jedyną rzeczą która mnie przerosła to położenie lakieru. (rok 2002) Kupiłem renolak i znajomy trysnął mi samochód.
W między czasie do dziś:
samochód przeszedł drugi remont blacharski (made by me)
zrobiłem przegląd układu hamulcowego z zawieszeniem włącznie
Miałem dzwona :/
...naprawa, lakier i jazda...
Zmieniłem mu nieznacznie wnętrze, tapicerki, fotele, deska rozdzielcza, itp, itd.
Po Wigilii klubowej w zeszłym roku jak podjechałem pod dom to pękł mi wał korbowy, silnik przeszedł tym razem remont a nie zmianę. (remont był robiony w tą zimę '05 przy -20 stopniach za oknem)
To nie był zwykły remont...
Pomógł mi przy nim Prędki (nasz klubowy kolega) a wlasciwie to wykonał większość roboty + poprawił fabrykę
i oto efekt końcowy mmmm...
Jeszcze niedawno po remoncie silnika zrobiłem mu trzeci większy remont blacharski (w tę wiosnę), tylko drzwi (wszystkie "nowe") przygotowałem dla lakiernika reszte sam
i autko prezentuje się tak:
[ wiadomość edytowana przez: LifeGuard dnia 2006-06-22 10:04:48 ]

.


bo mi bez garazu sie nie udalo...
