Pożar pod podłogą

  
« Poprzedni | Następny »
Dziś stała się rzecz straszna. Mój poldi zaczął się fajczyć.
Najpierw po odpaleniu dziwnie chodził, w zasadzie silnik odgłosem przypominał malucha albo 2CV -nic ze znajomych dźwięków. Ruszyłem...a tu...jechał też jakby pod maską faktycznie warkotał 650ccm z malucha. Przejechałem 3km, zatrzymałem się bo coś zaczęło dymić spod auta. Nie wiem co się stało - podłoga pod siedzeniem pasażera aż parzyła, a dym wydostawał się z okolic katalizatora.
Auto nie chodzi jak trzeba, silnik dygoce na wolnych obrotach jak i podczas jazdy a po kilku minutach z okolic kata leci dym.
Nie wiem co to, mam tylko nadzieję, że nie to co myślę i że mój Poldi trochę jeszcze pojeździ- jutro jadę do "warstatu"- jak dojadę
Jeśli ktoś się kiedyś z czymś takim spotkał- będę wdzięczny za sugestie.
  
 
Kat się pewnie rozsypał co spowodowało jego zatkanie skutkujące brakiem mocy i jego nagrzewaniem pod wpływem spalin. Wywal kata, wspawaj rurę/strumkę i po sprawie.
  
 
dzięki za podpowiedź- będę wiedział jutro o czym mówić. Podejrzewam, że moje ekologiczne podejście do życia poskutkuje jednak wymianą katalizatora...chyba, że będzie kosztował więcej niż Poldolot jest wart
  
 
Albo podstawa pod cewki (moduł) odmówił, co spowodowało pracę na 2 garach i niespalenie mieszanki, co za sobą pociągnęło uszkodzenie katalizatora.
  
 
jak już było wspomniane, silnik ci chodzi na 2 garach, i niespalone paliwo dopala się w katalizatorze. W ten sposób zamias 400-600 st C w katalizatorze masz nawet do 1000. temperatura zaczeła topic biteks na podłodze i stąd ten dym
  
 
tak jest. Moduł do wymiany. U robrega widziałem kata rozgrzanego do czerwoności.
  
 
Cytat:
2006-06-27 00:38:06, OLO pisze:
tak jest. Moduł do wymiany (...)


i wkład katalizatora do wytłuczenia.

Po takiej przygodzie ceramika się stopiła i będzie to bardziej banan w rurze niż katalizator. U mnie, po padzie modułu po tygodniu wkład katalizatora zatkał wylot spalin...
 
 
« Poprzedni | Następny »