Witam.
Nie wiem co sie mogło stać, zaczynam mieć dość tej techniki ;(
Po pracy jak co dzień zabezpieczyłem samochód i poszedłem do domu, teraz miałem cos wyciągnąć z bagaznika i ku mojemu zdziwieniu nie mogę rozbroić alarmu. Samochód nie reaguje na obydwa piloty. Jestem załamany, dostałem sie oczywiście do samochodu, ale wył tak opentańczo, że sąsiedzi zaczeli wygladać z okien co się dzieje.
Dorwałem nawet polską instrukcję i niby jest tam sposób na ew. "ogłupienie" centralki, ale też nie działa.
Chwała Bogu, że immobiliser działa i mogę odpalić samochód, pytanie tylko czy po jakimś czasie nie rozłączy mi zapłonu, bo podczas jazdy byłoby to niezdrowe.
Jutro się chyba wybiore do serwisu, mam tylko nadzieję, że będą mieli szpeca od alarmów, jak nie, to bedzie schiza.
Już w sumie wolałbym wypieprzyć ten alarm, tak żeby został tylko immobilizer.
Pytanie tylko ile mi zaśpiewają za ew. robotę, bo ja nie wiem co jest, więc moga wymyślić wszystko i naciągnąć koszty do granic rozsądku. Kuźwa a tak potrzebuję samochodu.
Jest tu może ktoś znający się na tym, co ew. mogło się stać ??
Przyznaję, że w panice trochę poprztykałem pilotem i może go "zawiesiłem" na amen. Czy odłączenie akumulatora ew. spowodowałoby reset ustawień i powrót do fabrycznych, no chyba, że sam alarm poszedł sie paść.
Prosze o pomoc i pozdrawiam,



t.zn. dziala tylko centralny a dioda od alarmu swieci sie caly czas.