Sluchajcie, moj problem, to problem ktory dotyka wiekszosci z was... moj porszonez z 1996 roku ma juz prawie 170k km za soba. Jego 1.6 motorek najlepsze czasy ma juz za soba. Zreszta caly jest (byl) w neinajlepszej kondycji. Ale nowe piora z tylu, bembny, klocki lucasa, troche oleju do mostu, skrzyni, wymiana plynu chlodzacego, kabli wysokiego, swiec i filtrof, lekka blacharka.... to tak z grubsza... odmlodzily troszke poczciwego "lincolna". Zostam wyjacy w neiboglosy most i silnik. Przejechalem sie z ciekawosci, zaznaczam z ciekawosci do ASO i zapytalem o generalke silnik..... 3500 pln.... ich chyba pogielo... u prywaciarza na rogu, tak gdzie przed, po i w trakcie pracy loja winko z kartonika taka impreza klosztuje 1k pln.... ale to niepewne zrodlo. Zaczolem doszukiwac sie tunerow silnikow (bo ktoz zna slinik lepiej jak tuner?) ale skutek tez byl oplakany..... i tak jezrze dalej, spalajac 17l/100 w meiscie i zastanaiwam sie co z tym fantem zrobic. Nie zebym nei mial kasy, czy cos, ale szkoda mi tak poprostu wywalic kase w bloto niewiedzac w co sie pakuje... macie jakies propozycje ?
(most sobie narazei odpuszczam)


