Witam
Cytat:
|
.... ale mimo wszystko zbytnio skomplikowane to te podwojne tarcze chyba niepotrzebne na tylnej osce i przeguby nie sa w jednej plaszczyznie i generalnie za nisko to wisi i chyba maly skok zawiechy przez ten ogromy dyfer albo pol nadwozia w glab wsuniete
|
|
Wbrew pozorom nie takie skomplikowane jak się wydaje na pierwszy rzut oka... Rozwiąznie De Dion, stosowano niegdyś powszechnie do aut wyścigowych, uważane było za skomplkowane w porównaniu z typowym tylnim mostem (Np. Łada, Fiat 124/125/131, auta amerykańskie i wiele innych), idea polegała po pierwsze na umieszczeniu silnika z przodu (nad przednią osią) a skrzyni biegów wraz z dyferencjałem nad osią tylnią. Dodatkowo mechanizmy hamulcowe tylnie przeniesiono do srodka auta blisko dyferencjału, całość mocując na poduszkach do ramy lub nadwozia, zaś napęd na koła przenoszony był za pomocą przegubowych półosi. Zalety w porównaniu z napędem klasycznym (np. Łada) to równomierne obciążenie obu osi (podejrzewam że niektórzy z użytkowników Łady odczuli nieraz pozytywnie dociązenie tylniej osi zbiornikiem gazu lub załadowym kufrem

), zmniejszenie mas nieresorowanych, co dawało lepsze zachowanie na wyboistych zakrętach, precyzyjniejsze prowadzenie tylnich kól dzięki lepszemu "trzymaniu" osi tylniej na boki (nie przesuwało się na boki w z zależności od skoku zawieszenia). Oczywiście w takich autach także montowano drążki stabilizacji poprzecznej, bo podobnie jak zawieszenie które znamy z Łady, De Dion był podatny na przechyły boczne. Samo prowadzenie osi było podobne jak to Ładnej a więc drązki podłużne (wachacze wleczone) lub trójkątna rama mocowana jednym z wierzchołków przegubowo do nadwozia (2 pozostałe wierzchołki tego trójkąta słuzyły do zamocowania piast kól i spręzyn śrubowych lub kolumn Mc Pherson).
Zawieszenie De Dion, zostało wyparte przez zawieszenie niezależne, znane z BMW czy np. Forda Sierra, czyli skrzynia biegów powróciła do silnika, dyferencjał pozostał nad tylnią osią, a niezależnie zawieszone, na wachaczach i kolumnach McPherson, tylnie koła napędzane są przegubowymi półosiami co w sumie daje bardzo precyzjne prowadzenie tylnich napędzanych kół.
Do Łady myśłałem o wykorzystaniu pomysłu z De Dion, mianowicie tych dwóch drązków poprzecznych z przegubowym łącznikiem zamiast drążka Panharda, wymagało by to przyspawaniu w środkowej częsci mostu mocowaniu dla łącznika środkowego, a po lewej stronie nadwozia wspornika dla drązka bocznego (z prawej strony można wykorzystać wspornik drażka Panharda)
Oczywiście pomysł jest raczej dla tych budujących eplikę VFTSa niż do miejskiej jazdy. Myślę że coś takiego skutecznie zniwelowałoby dzikie rzucanie tyłu na boki, kiedy wjedzie się szybko na sporą nierówność
Innym niezłym rozwiązaniem mogłoby być demontaż drązka Panharda i przestawienie górnych drązków reakcyjnych podobnie jak w Fiacie 124 Spider, pod kątem 45 stopni, wtedy w równym stopniu przeciwdziałają one bocznym ruchom mostu względem nadwozia i tendencji do obracania się mostu tylniego