Własnie. Miałem podejrzenie że pękł mi zbiornik wyrównawczy w chłodnicy. Po rozebraniu okazalo się że zbiornik cały. Złożylem wszystko i zalalem plynem, oczywiscie odpowietrzylem. Warunki pracy silnika sie poprawily. wymianilem również visco. Zauwarzyłem że płyn ubywa, hm myślałem że może nie dolalem tyle ile trzeba.
Dzisiaj po przyjeździe zaglądam do silnika niby nic nie kapie, ale troche wilgotno. W momencie naciskania za węże zaczęło się lać z chłodnicy, dokładnie nie wiem gdzie. Chłodnica po prostu nie wytrzymuje dużego ciśnienia.
Mieliście kiedyś taki motyw?
Od listopada (kiedy kupilem auto) nic mi sie nie psuło, a tu nagle taka awaria.
Mam zamiar udać sie do czarodzieja od chłodnic może coś wymyśli i naprawi. Na nową chłodnice na razie mnie nie stać, z tego co dzwonilem to cena zaczyna się od 530 zł i rośnie.
Używanej pewnie też nie polecacie.
Co tu robić?
