oj duzo tego... generalnie wszystko powstale przed 1990, z wtyjatkiem mzy wyzszych lotow niz umcumc umc... podobnie jak przedmowcy - jakies u2, DM czy Cohen sie trafi.... z polskich np. maanam czy ostatnio razdwatrzy... te klimaty.
na dlusze trasy jakas lekka klasyka, ale raczej tak z okolic operetki... ciezsza klasyka wylacznie w kapciach w domu.
w aucie slucham raczej audycji mowionych, newsow czy publicystyki, lub wymienionych wczesniej rozglosni, gdy mam ochote na muzyke. generalnie skacze po stacjach, szukajac tego, co mnie zaciekawi. Ostatnio "uciekam" po skali przed koszmarkiem zwanym sistars... boje sie otworzyc lodowke, zeby mi Przybyszówny nie wyskoczyly.... jak z takimi warunkami i wyksztalceniem mozna taka komercyjna kiszke tluc???
no dobra, dla pieniedzy.. ale robiac ambitniejsza muze tez da sie zyc... wiecie, w jakich nakladach sprzedaje sie klasyka? sam sie zdziwilem, jak zobaczylem... a o ile mniejszy rynek...
ale dosc juz truje... aha, cos mi umknelo wczesniej - jesli slucham muzy w aucie - musi byc raczej dynamiczna, rytm wprost proporcjonalnie do predkosci. - np. przy 140 - fear of the dark iron maiden.... ale co ja gadam, ja 140 praktycznie nigdy... moze raz kiedys.... no dobra, tak przy 110
