Opisze problem z jakim spotkałem sie w pożyczonej od brata Toyocie 2,0 Jazda w korku z powodu robót drogowych, po minięciu wykopów gaz i strzał w filtrze jazda była możliwa, bo to ustrojstwo ma taka puszke i "grzybka" na rurze międzi kolektorem a filtrem który podnosi sie i opada szmoczynnie - chodził troche głośniej bo po strzale trzeba jeszcze dokładnie osadzić gymową uszczelke pod tym grzybkiem żeby dokładnie przylegało. tak więc po strzale jazda mormalna do stacji benzynowej -tam sie zatrzymałem poprawiłem tego grzybka tak aby uszczeleczka szczelnie pod nim leżała. Zapalam -na benzynie OK ale na gazie ledwo chodzi, zero reakcji na gaz ,wolne obroty bardzo niereguralne- jechać się nie da. Co pomogło:
odpicie obudowy filtra poruszania wkładem i zamknięcie filtra po ponownym odpaleniu jedzie!. Pojechałęm wyregulować - wyregulowali- jak powiedzieli idealnie do sondy lambda ale strzały sa nadal i dalej pomaga "porzebanie w filtrze". Dziwne bo co to ma do rzeczy -otworzenoie obudowy i zamknięcie. W essich mieliście coś podobnego?


Ale jak sobie ustawie prawidlowo do sondy gaz to po przejechaniu 3 km robi sie tak samo dlaczego. moj reduktor tez przejechal duzo km noi to jest jedna z przczyn..
Co do problemu z gazem- może faktycznie czas na wymianę reduktora, bo membrany już zesztywniały lub zebrało się w środku zbyt dużo tej "mazi" z gazu. Na początek proponowałbym mały "striptiz" reduktora i oblukanie, jak to wygląda od środka...