Czołem,
Po 900 km jazdy góra 140 nagle straciłem moc zacząłem zwalniać i po chwili pojawiła się chmura olbrzymia gęstego niebieskiego dymu z rury, smród jak cholera i się zatrzymałem. Wyjąłem bagnet - ani śladu oleju, dolałem po godzinie 1 litr , pojawiło się tuż na koniuszku, chyba się zatarł bo rozrusznik jęknął tylko, po kolejnej godzinie silnik kaszlnął i odpalił - chmura gęsta i siwa z rury momentalnie zgasiłem . Ostatecznie odholowali mnie do warsztatu i dalej pojechałem pożyczonym autem dla klientów warsztatu. Jutro dowiem się co się stało i ile będą chcieli za naprawę. Samochód stoi w Austrii koło Linz. Czy ktoś z Was naprawiał poważne sprawy za granicą . Hol do Opola mogę mieć za 1700 pln. Co zrobilibyście na moim miejscu ?
Przed wyjazdem kupiłem assistance w Varcie ale ono pokryje mi tylko koszt holu do najbliższego warsztatu.
Pozdrawiam
Piotr
