Cytat:
|
2003-12-08 22:31:13, wwtcka pisze:
taaak, a potem tymi autami będą się rozbijac znajomi i rodziny osób odpowiedzialnych za przetargi, ja bym proponował jakieś inne rozwiązanie, np jeszcze bardziej drastyczne kary m.in. pieniężne, wtedy klient sam sprzeda samochód, poza tym dlaczego jeden ma stracić za takie samo przwinienie 100 tys a inny 2 tys zl, troche nietędy droga, bardziej jasne przepisy poproszę
|
|
Ja też mam mieszane odczucia. Niby pijanemu kierowcy warto by zabrać samochód, ale efekt działania takiego przepisu będzie równie mały jak efekt zakwalifikownia jazdy po pijanemu jako przestępstwa, a nie wykroczenia.
Drogą nie jest zaostrzanie kar, a podwyższenie skutecznosci działania policji, sądu itd.
Co z tego że za jakieś przestępstwo "grozi do 8 lat więzienia"? To efektownie brzmi w TV, ale przestępca wie że:
- po pierwsze to go w ogóle nie złapią
- nawet jak złapią to od razu go wypuszczą
- nawet jak wsadzą go do aresztu, to i tak żadnych dowodów nie znajdą i procesu nie będzie
- a jeśli już - przypadkiem - będzie proces, to dostanie pół roku w zawieszeniu bo świadkowie niezbyt chcieli zeznawać, adwokat był wygadany, a w ogóle to szkodliwośc czynu nagle okazała się niewielka.
A tu chodzi o to, żeby działał automat: popełniasz przestępstwo i szybko lądujesz w więzieniu z wiadomym z góry wyrokiem. Osiągnięcie takiego stanu rzeczy wymaga jednak znacznie wiecej czasu, pracy i wysiłku niż opracowanie nowych, ostrzejszych przepisów. A my cały czas chcemy mieć szybko efekty, stąd dajemy się łapać się na takie populistyczne chwyty.
I jeszcze z innej strony: pole do przekrętów na działalności związanej z zabieraniem samochodów będzie naprawdę spore.
Poza tym nie mogę zapomnieć jak w stanie wojennym ludziom zabierali samochody za przewóz bibuły, czy tp. Oczywiście to inne "przestępstwo", sytuacja była zupełnie inna, ale jakoś mi się źle kojarzy.