Carinka obecnie wcina oprocz oleju....płyn chłodzący, dymi na biało jak indiański wartownik
. Po odpaleniu na zimno pracuje jakby na 3 cylindrach, po podgazowaniu do 2k obrotow (przelacza sie na gaz) - zaczyna pracowac normalnie, myslalem ze swiece, ale chyba to tez objaw uszczelki, sam nie wiem, zobacze co bedzie po wymienie......a wy macie jakis pomysł?
Dodam że padła mi chłodnica 2 tygodnie temu (jechałem z pęknietą 30km, obserwując temp - zero reakcji), po wymienie.......auto przejawiało tendencje do gaśniecia przy redukcji biegów i hamowaniu, np. jade 90km, dojezdzam do ronda, redukcja biegow, hamowanie, obroty lecą na łeb - i na rondzie gasnie a ja bez wspomagania
- normalnie marzenie kierowcy. Podobne objawy miałem przed pierwszą wymianą uszczelki. Czy mozliwe, ze zalatwilem uszczelke jadąc z uszkodzoną chlodnica (mimo braku reakcji wskazan temp)?
No i najwazniejsze, kontrolka check engine. Czytalem o podobnym przypadku, autentycznie mialem tak samo - poprzedni wlasciciel wykrecil zarowke od check engine zeby nie zniechecic mnie - niedoswiadczonego i naiwnego kupca. Po wkreceniu zarowki - swieci az milo. Odczytalem 3 błędy:
12 - sygnał prędkości obrotowej
25 - niewłaściwy skład mieszanki paliwowo-powietrznej
52 - sygnał czyjnika spalania stukowego
spalanie stukowe faktycznie slychac. Nie mam bladego pojecia jak zabrać sie do tych błędów, oczywiscie jak wszyscy tutaj zaopatrzylem sie w ksiazke "Sam naprawiam carinke". Szukalem elektromechanika w okolicy, ale jak slyszą - toyota to niechca sie za to brac. Co radzicie? Od czego zacząc?


. Tyle ze robocizne mam za darmo, naprawiam kompy kumpla, kumpel mi auto (chyba bede kompy musial do konca zycia naprawiac
. Pozostałosc pewnie po telefonie byłego własciciela,. Może jakas podpowiedz gdzie to zlacze moze sie znajdowac? Czy mozliwe ze ktos wypial je z kompa bo "zawadzało"?