Cytat:
|
2003-12-30 16:18:10, Pigletto pisze:
[...]
Poza tym pisze tutaj, że aby uniknąć eksplozji należy usunąć wszystkie zakrętki ogniw obu akumulatorów (chyba, że są to aku. bezobsługowe) a następnie oba akumulatory przykryć kawałkami materiału.
[...]
|
|
A to to już przegięcie pały

Szmatki...

Ech instrukcje...
1. Przy tak krótkotrwałym obciążeniu jak rozruch auta nie zdąży wydzielić się gaz, a już na pewno nie tyle żeby rozerwać cele.
2. Każda cela ma odpowietrznik. Jeżeli tylko nie jest on zatkany wybuch nie grozi. (nie mówię o ekstremalnej sytuacji zwarcia + z - ) A jeśli zatkany to wybuchnie nawet w czasie zwykłej eksploatacji.
Można się zgodzić z resztą instrukcji, a nawet przytrzymałbym auto "zasilające" na 3000obr dla pewności, że alternator ma wystarczające obroty do pracy z pełną wydajnością.
I nie ma się co stresować różnicami w pojemnościach. Jeśli tylko akumulator "źródłowy" jest sprawny i w miarę dobrze naładowany to diesla odpali nawet z 45-ki na podmianę.
Po połączeniu kablami trzeba chwilę odczekać na zapalonym silniku "zasilającego" żeby padnięty aku załapał trochę prądu i chociaż trochę się podładował. Pamiętajcie, że przez kable ratunkowe nie przejdzie cały prąd potrzebny do rozruchu. Wystarczy porównać przekrój kabla masowego w aucie z przekrojem ratunkowych. Powierzchnia styku szczęk kabli jest również nieporównywalna z powierzchnią styku klem na akumulatorze.
Reasumując: palić-podłączać-czekać-odpalać.
Pozdro.
-----------------
*** Try not. Do or do not. There is no try. ***