Jej stan na zdjęciach jest spoko, ale uwierzcie mi, że ogółem to średniawka. Owszem, pali, jeździ, hamuje, skręca, trąbi, ale to jest taki typowy wóz grzyba - wymieniał coś, jak ewidentnie odpadło lub wybuchło, więc zarówno migomat znajdzie tu sporo zastosowania jak również trochę floty będzie potrzebne na ogarnięcie mechaniki. Najpierw zajmę się blachą, bo zaraz może przyjść śnieg, a to równa się sól, więc trzeba zaspawać dziury. Potem będzie się ogarniało wszelkie niedomagania techniczne. Wiadomo, można wydać więcej (dużo więcej) i kupić coś w lepszym stanie, ale do tego dojdzie czas na wycieczkę i same koszta wycieczki, a tu będzie w sumie jakaś satysfakcja, że się coś zrobiło.
No to może pierwszy problem - jak widzicie auto ma bardzo małą kierownicę, zamontował ją mój kolega (był pośrednikiem między mną a grzybem

), kierownica oczywiście bardzo mi się podoba, ale czy jej mały rozmiar może mieć wpływ na to, że ciężko się kręci kołem, że aż biceps puchnie?

Ziom mówił, że lepiej było na tej dużej kierownicy, ale była kijowa, to ją wywalił. Czy jednak szukać gdzie indziej?