Witam serdecznie wszystkich. Jestem nowym użytkownikiem tego forum i średnio szczęśliwym posiadaczem Avensis 2.0 D4D z 2002 (110 PS). Brak zadowolenia wynika oczywiście z trapiących Avkę kosztownych usterek od chwili gdy w 2008 zostałem jej posiadaczem.
Ostatnio oddałem auto do mechanika z objawami dużego zużycia oleju (ok 1l/1,5-2 tys. km), obniżoną mocą (Vmax 140-150 km/h) i bardzo dużymi przedmuchami spalin spod korka oleju oraz dymieniem po dłuższym postoju oraz przy mocniejszym wdepnięciu w podłogę. To nie są nowe ojawy, ale zaczeły się nasilać, no może oprócz zużycia oleju.
Diagnoza mechanika była: rozrusznik do regeneracji - delikatnie ociągał się (jak dla mnie) z odpaleniem ciepłego auta, przepalone podkładki pod wtryskami powodują zasysanie oleju, dalsza ewntualna diagnoza po wymianie podkladek. Ok działamy.
Po dokonaniu wymiany podkładek i regeneracji rozrusznika, wypłukaniu silnika, oczyszczeniu smoka i wymianie oleju dostałem informację, że auto już nie ma przedmuchów, lepiej zapala ale nadal jest mułowate.
Dlatego mechanik sprawdził turbinę, ta okazała się przepuszczać olej a po jej demontażu, że ma duże luzy na wirniku spalinowym, i zaproponował wymianę na regenerowane turbo. Turbina została wymieniona, ale operacja nie przywróciła mocy silnika, miało być tylko lekko lepiej.
Mechanik podpiął tester, ten pokazał wszystkie parametry w normie, tj ciśnienie na listwie (te jak w nowym aucie ) korekcje wstrysków też w dopuszczalnych granicach- najgorsza korekcja 2), brak spadku ciśnienia na listwie podczas leakage testu i brak błędów. Oczywiście turbina nie osiągała wymaganych ciśnień.
Panowie podmieniali przepływkę, zaworki SCV, MAP sensor, sprawdzili ustawienia rozrządu (również na pompie), drożność intercoolera, kolektora dolotowego i wylotowego (bez ich demontażu), działanie przepustnicy i wszystko sprawne. Mocy jak nie było, tak nie ma.
Postanowili sprawdzić ciśnienie sprężania i tu zobaczyli wartości jakich żaden na oczy wcześniej nie widział. Ciśnienia na trzech cylindrach po 41-42 bary na jednym ponad 50. Podejrzenie padło na nagar jaki miał się zebrać w komorach spalania, zalali więc naftą cylindry w celu ich rozpuszczenia , zalali chyba również kolektor wydechowy (tego nie jestem pewien ). Po kilku dniach (trafiło na ostatnie święta ) odessali naftę i ponownie uruchomili auto, ale mocy jak nie było tak, tak nie ma.
Dodam jeszcze, że były również próby na rozpietym wydechu, to również nie poprawiło osiągów.A... mechanik zaślepił też EGR, oczywiście brak efektów.
Ponieważ wszytkie te operacje trwały już dwa tygodnie, a bez auta jak bez nogi, poprosiłem o wydanie samochodu. Myślę pozałatwiam co mam do załatwienia,zobaczę czy spadło zużycie oleju, dymienie itp, a w międzyczasie to i kase zbiorę bo w prespektywie pojawiło się zrzucanie głowicy, lub komputer walnięty. Przyjerzdżam po auto, robię jazdę próbną. Odpalam auto, powiem jakoś specjalnie nie zauważyłam szybszego uruchomienia silnika, ruszam spokojnie - auto nie przyśpiesza, więc pedał w podłogę i tu rzuca mnie na kolana! Auto rozpędza się do max 80km/h i rozpędza to nie jest właściwe słowo.
Auta oczywiście nie zabrałem, co gosze Panowie oprócz (jak wierzę ) szczerych chęci i zapewnień że problem w końcu rozwiążą, to tak naprawdę nie mają zabardzo pomysłu jak ruszyć do przodu. Wysnuli tezę, że brak mocy wynika ze zużycia jej na pokonanie tego wysokiego ciśnienia jakie musiało powstać po uszczelnieniu wtrysków, wcześniej jak były nieszczelne (a były wszystkie cztery ) to ciśnienie dzięki temu było mniejsze - czytaj bliższe właściwemu. Jak dla mnie to naciągana teoria, z dwóch powodów.Po pierwsze zwiększenie sprężania to o ile wiem to jedna z metod podnoszenia mocy silnika (choć zapewnie nawet w sportach wyczynowych, aż tak się nie podnosi ). Po drugie jakiś rok temu miałem okazję samodzielnie sprawdzać to ciśnienie i wówczas ciśnienia były od 56 do 70+ barów. Wow strasznie dużo w porównaniu do obecnych nie małych przecież, ale auto jeździło przyzwoicie przy jeździe miejskiej czy pozmiejskiej.
Nie wiem, może zegr był do bani, może źle to robiłem, ( nie wypiełem kości wtrysków więc paliwo było podawane, kruciec miernika wkręcałem w gniazda świc żarowych, przy czym nie miałem końcówek o długości odpowiadającej długości świecy, więc uszczelnienie było tylko na gwincie).
Czy znajdzie się ktoś może konstruktywnie coś podpowiedzieć, co pozwoli oszczędzić mi na weryfikowaniu teorii moich mechaników? Tu kłaniam się szczególnie Bigelektronowi, ale dobrą radą od nikogo nie pogardzę.
W planach mają jeszcze przeczyszczenie układu wtyskowego (to po mojej uwadze, ze kiedyś sam zastosowałem chemię LM do czyszczenia wtysków i po dodaniu 4T do paliwa przez pewien czas przebieg na zbiorniku dochodził nawet do ponad 900km, wcześniej 750-800, choć i wówczaj jego maksymalna prędkość to około 170km/h) drugi to sprawdzenie wtrysków na stole. Ponoć podawana przez komputer informacja o korekcji, czy brak spadku ciśnienia przy leakage teście nie gwarantują, że wtrysk jest sprawny i nie przelewa. Potem .... aż strach myśleć.
Z własnych doświadczeń, zauważyłem że poprawa dynamiki auta następowała po: przczyszczeniu EGR’(a ten ostatnio nie dośc że sam był zapchany sadzami, to dodatkowo kanał dolotowy do kolektora ssącego tez nie był drożny), wypłukaniu przepływki oraz przegonieieniu auta na wysokich obrotach (3500-4000) wówczas stawiałem czarną zasłonę a sobą. Ale potem było lepiej.
Sorki za tak długi wpis, chciałem być w miarę precyzyjny. Pomożecie?
Pozdrawiam. Sagitar68.

, teraz auto ma już jeździć dobrze, z tym że wg jego zaleceń trzeba je dobrze przegonić pilnując poziomu ojeju i płynu w chłodnicy, ma musi się oczyścić układ wydechowy z oleju i sadzy jaki turbina wpuściła w wydech. Pojadę dziś zobaczę co osiągneli, czy też tylko próbują wypchnąć auto.
Jezeli nic tu nie zostalo przekrecone to radze szybko zabrac stamtad samochod zanim przyleca kosmici i zabiora go razem z mechanikami