Panowie pomóżcie postawić diagnozę!
Wracając z Zakopanego, zaczęło mi huczeć jakby z prawego przedniego koła, na początku przy skręcaniu w lewo, po przejechaniu 100 km zaczęło tak walić od 70 km do 110, że nie dało się hałasu wytrzymać. Powyżej 110 km hałas jakby ustępował.
Z racji, że musiałem wrócić do domu a zostało mi jeszcze 250 km drogi to jechałem najostrożniej jak tylko mogłem. Huk przypominał mi jakbym złapał gumę, ale powietrza było ok. Huk ustępował przy wciśnięciu hamulca poprzedzony głośnym stuknięciem. Dojeżdżając do domu waliło już czy jechałem prosto czy skręcałem w lewo czy prawo.
Co to może być?



