mam samochod marki lada ktory chce oddac do naprawy blacharsko lakierniczej. krotki opis stanu karoserii wyglada mniej wiecej tak. auto ma skorodowana podloge czyli woda z kaluz pryska pasazerowi na twarz, poluznice, progi wewnetrzne i zewnetrzne. na dodatek jest po bardzo twardym ladowaniu w rowie z zaczepieniem o wystajacy pien drzewa przednim kolem ze skutkiem smutnym. zgnila podluznica i progi poddaly sie i plyta podlogowa stracila kąty dosc znacznie. drzwi poprostu nie mieszcza sie w otworze i nie zamykaja sie bo prog wygiol sie do gory. procz tego caly bok do klepania szpachlowania i malowania.
ja osobiscie podejscie wlasciwe do tych uszkodzen widzial by w sposob taki. wymontowanie przedniej belki razem z silnikiem i skrzynia. wyciecie podluznicy, podlogi i progow. wprowadzenie samochodu na sp;ecjalna platworme do w wyciagania zgniecen i pomiarow katow prostych plyty podlogowej. wyciagniecie plyty podlogowej do uzyskania wlasciwwych ksztaltow i rozmiarow tzn przy uzyciu przyrzadow i otworow technologicznych w plycie podlogowej i uzyskanie rownych przekatnych z uwzglednieniem srodka plyty podlogowej. i dopiero wtedy wspawanie wczesniej wycietych elementow nosnych utrwalajac wlasciwy wymiar i uzyskujac wlasciwa sztywnosc i wytrzymalosc plyty podlogowej. dopiero wtedy konserwacja ma klepanie drzwi blotnikow. montaz belki, malowanie. wykonanie pelnej geometri, przegladu, i innych czynnosci niezbednych do tego azeby samochod nadawal sie do uzytku i dobrze sie nim jezdzilo tak jak bylo to w czasie swietnosci tego samochodu. no i wreszcie zadaje to najwazniejsze pytanie... czy chcecie sie podjac tej naprawy???

