Potem niestety szkoła się skończyła i zaczęło dorosłe życie. Poszedłem do pracy, która wymagała ode mnie wiecznych delegacji i Łada stała w garażu i rdzewiała. Kiedy ją kupiłem obiecaliśmy sobie z moją ówczesną dziewczyną, że ją odremontujemy i pojedziemy nią do ślubu. Z dziewczyną się rozeszło ale plan jazdy do ślubu pozostał. Po poznaniu mojej obecnej żony i wiadomości, że syn jest w drodze trzeba było szybko działać bo wesele miało być wkrótce więc remont nie trwał dłużej niż pół roku. Teraz wiem, że to za szybko, bo części poszły wszystkie nowe, a wiadomo jak jest teraz z ich jakością. Jedyne czego nie robiłem przy niej sam to blacharka, bo jakoś do tego typu rzeczy nie mam ręki. Z tym też wyszły jaja, bo kolor miał być jak w oryginale, ale z lakiernikiem było ustalane mailowo i telefonicznie i coś się nie dogadaliśmy z kolorem więc nie uwierzycie jakie było moje zdziwienie kiedy pojechałem po odbiór.
Samochód wyglądał tak:
Co tu robić? Ale że lakiernik wykonał świetną robotę to szkoda było już jej męczyć więc machnąłem ręką i tak zostało.
Potem składanie na szybkości na przemian z pracą i planowaniem wesela.
Jak już była gotowa to pasowałoby się najpierw przed ślubem zaręczyć
więc romantyczny wypad do Warszawy, bo akurat żona tam studiowała.
Potem był ślub
Potem na świat przyszedł syn
No i w tamtym roku jakoś tak przypadkowo nawet nie wiem skąd padł pomysł żeby jechać na zlot w Czechach. Żona dała mi zielone światło więc pojechaliśmy razem z emde i jego kolegą. Tam poznałem Wadima, Grześka i Marka z forum.
Oczywiście podróż nie obyła się bez przygód. Ginące ładowanie. Całe szczęście, że na pokładzie był doświadczony Ładziarz emde i za jego radą po powrocie wymieniłem palec i kopułkę i problem zniknął
Łada wygląda teraz tak i niestety znowu stoi w garażu.
Trafiła nawet do kalendarza dzięki bardzo miłemu człowiekowi
Tak jak widać Łada ma u mnie dożywocie.
Życzę zarówno sobie jak i jej abym miał więcej czasu na jeżdżenie nią
Pozdrawiam
Przemek
[ wiadomość edytowana przez: SzokoLada dnia 2018-10-21 19:33:16 ]

